Spis treści

poniedziałek, 18 maja 2015

Drugie Wcielenie - Rozdział III

   Znacie to uczucie, gdy ktoś przed wami mdleje? Nie? No właśnie. Rinkashi też nie wiedział, jak to jest. Aż do teraz.
   Dla niego to był dzień jak co dzień. Rano zadzwonił jego szef, czy za dodatkowymi pieniędzmi chciałby przepracować najgorętszy dzień w roku. Zgodził się bez wahania. I tak spóźniał się z opłatą mieszkania, więc każdy zastrzyk gotówki by się przydał. No więc już o ósmej rano był zwarty i gotowy do pracy. Miał świetny humor i wątpił, że cokolwiek mu go zniszczy. Ale jednak zniszczyło. Przez całe pięć godzin przyszły tylko dwie czy trzy osoby. Nie miał co robić, nudziło mu się. Ale obiecał szefowi, że będzie tu siedział i czekał na klientów, a on dotrzymuje słowa.
   Było już po siódmej, kiedy przyszedł jakiś chłopak. Co prawda Rinkashi miał już zamykać, ale klient to klient, trzeba go obsłużyć. Czekał na niego cierpliwie, aż w końcu gość podszedł. I nagle, ni stąd ni zowąd, zemdlał. Czerwonowłosy nie wiedział co robić, dopóki nie zobaczył jego twarzy. Jego czekoladowych oczu. Jego czarnej czupryny.
   - Nie, nie, nie, nie... to... to jest niemożliwe... - wyszeptał. Zakrył usta rękoma i uklęknął przy brunecie. Przejechał opuszkami palców po jego prostym nosie, po jego zamkniętych powiekach, po jego wąskich, ale miękkich jak u dziewczyny ustach. I nagle zapragnął pocałować te wargi, wpić się w nie z całą swoją siłą. Ale... to może być tylko przypadek, że on tak wygląda. Równie dobrze potem mógłby mnie  posądzić o molestowanie seksualne... Nie! - potrząsł głową. - Zawsze sobie wyobrażałem, jak Motoki by wyglądał mając te osiemnaście lat. To musi być on!
***
   Gdzie... gdzie jestem? Ach, to znowu korytarz... Seiryo rozejrzał się wokół siebie. Znów śnił. Nie pamiętał, co się stało wcześniej, zanim zemdlał. A przynajmniej wydawało mu się, że zemdlał. Wiedział jedynie, że poszedł do sklepu coś kupić, podszedł do kasy i wtedy urwał mu się film.
   Rany... Znam to praktycznie na pamięć... Zaraz pojawią się jakieś dwie kobiety, starszy typ, dwóch mężczyzn w garniturach, a teraz czas na... No właśnie. I teraz pojawia się... Chwila. Coś jest nie tak. Czemu... Czemu ten ktoś jest odwrócony do mnie plecami? Może i pojawił się tu tylko kilka razy, ale zawsze pojawiał się od przodu, nawet jeśli nie widziałem jego twarzy. Chłopak zbliżał się do niewyraźnej sylwetki, ale nagle stało się coś dziwnego. Wszystko cofnęło się do początku, jakby ktoś przewijał film. Znów musiał przechodzić przez ten korytarz. I znów. I znów. Aż nareszcie, za czwartym razem, gdy chłopak podszedł bliżej, wszystko normalnie stało w miejscu. O co tu, kurde, chodzi... Postać znów była odwrócona, lecz teraz jej sylwetka była wyraźniejsza, a głowa zdawała się jakby obracać w stronę bruneta. Ten wstrzymał oddech. Jak na złość, głowa ktosia obracała się w żółwim tempie Aż w końcu ujrzał tą twarz, którą tak bardzo chciał poznać. Ten niebieski kolor... Czy ja już go gdzieś widziałem...?
   Seiryo gwałtownie otworzył oczy, dysząc ciężko. Zdziwił się, gdy zobaczył to samo, co we śnie. Tak, jakby wcale się nie obudził.
***
<kilka minut wcześniej>
   - Rin... Rinkashi...
   Czerwonowłosy zmarszczył brwi. Siedział już tak od jakichś piętnastu minut, obserwując chłopaka wyglądającego dokładnie jak Motoki i... nie wiedział, co ma robić. Po jego zemdleniu w sklepie zabrał bruneta do siebie. Musiał się dowiedzieć, co się dzieje, czemu on jest taki... podobny. Ale, jak wcześniej pomyślał, to mógł być tylko przypadek.
   - Rinkashi... nie... zo... zostań...
Czerwonowłosy zerwał się z krzesła i podbiegł do kanapy, na której leżał chłopak. Złapał go za rękę i wyczekiwał jakiejkolwiek reakcji z jego strony. Ale on nadal spał. Co jakiś czas przewracał się z boku na bok. Cokolwiek mu się śni, nie jest zbyt przyjemne - martwił się chłopak. Nawet, jeśli okazałoby się, że to wszystko to naprawdę był tylko zbieg okoliczności, nadal zostałby przy nim. Ale jak to by wyglądało, dwudziesto sześcioletni mężczyzna - który zdecydowanie nie wyglądał na swój wiek, bo miał iście chłopięcą urodę i metr sześćdziesiąt pięć wzrostu - uganiający się za osiemnastolatkiem!
   Nagle brunet pociągnął nosem, a Rinkashi nachylił się nad jego twarzą. Znów poczuł to pragnienie, tak jak w sklepie. Pochylił się bardziej, kiedy chłopak zaskoczony otworzył oczy. Czerwonowłosy odskoczył od niego jak oparzony, rumieniąc się. Całe policzki paliły go niemiłosiernie. Co ja, do jasnej cholery, chciałem zrobić?! Jeszcze trochę, a by mnie poniosło i... - potrząsnął głową i spojrzał na nadal zaskoczonego bruneta.
   - C-Co się właściwie stało? - zaczął zdezorientowany. Rozejrzał się po pomieszczeniu, ale nie kojarzył tego miejsca. I gdzie ja tak w ogóle jestem?! - Rin, czy mógłbyś mi wytłumaczyć, o co... - przerwał, gdy zdał sobie sprawę, co właśnie powiedział. I jak to powiedział. Jakby znali się od... zawsze?
 

1 komentarz:

  1. Jesteś głupia, każesz mi komentować coś tak krótkiego ;-;
    Ogólnie to supi, supi *nie ma humoru na jakiś normalny komentarz*
    Nie sądziłam, że ten czerwony (po co komu imiona) będzie taki, no taki, no wiesz jaki. Myślałam, że jak go zobaczy to będzie takie "Ooo supi, to ty Motoki!" (tyle ze więcej entuzjazmu i w ogóle) no ale zeby od razu chcieć go całować ;-;
    Tego się nie spodziewałam
    Nie to, że to na minus czy coś
    "Rin, czy mógłbyś mi wytłumaczyć, o co... - przerwał, gdy stał sobie sprawę, co właśnie powiedział. I jak to powiedział." to jest takie supi dupi (entuzjazmowałabym się no ale co zrobisz, no nic nie zrobisz) ;-; (a tak w ogóle to zdał, a nie stał wtf Wika)
    Gdyby nie to, że jestem w takim stanie w jakim jestem, pewnie bym piszczała czy coś ;-;
    Także tego, branoc, weny i w ogóle ;-;
    *podpisywanie się jest dla ciot, cioto*

    OdpowiedzUsuń