Spis treści

piątek, 13 marca 2015

Trener - Rozdział I

Sobota - piękny dzień, kiedy ma się wolne i można poleżeć dłużej w łóżku. A przynajmniej tak myślałem.
- Naoki, wstawaj! Pobudka! - najwyraźniej to Miyo, moja młodsza o trzy lata siostra, dobijała się do mojego pokoju. Tylko po cholerę? - Jak mnie nie posłuchasz, to wyważę drzwi! - zagroziła. Prychnąłem jedynie w poduszkę i obróciłem się na drugi bok. Nikt ani nic nie może zepsuć mi tego dnia - dzisiaj moja osiemnastka.
Usłyszałem ciche kliknięcie i do pomieszczenia wparowała siostra, zrzucając ze mnie kołdrę i rozsuwając zasłony. Po wszystkim stanęła nade mną i nagle rzuciła mi się na szyję.
- Ach, wszystkiego najlepszego braciszku! - krzyknęła mi do ucha bujając się raz w jedną, raz w drugą stronę. Uśmiechnąłem się.
- Siostrzyczko, dzięki, że pamiętałaś i w ogóle, ale nie uważasz, że budzenie mnie tak wcześnie to nie jest zbyt dobry prezent? - poklepałem ją po plecach. Ta zmarszczyła brwi.
- Jakie "wcześnie"? Jest wpół do pierwszej! Bardzo długo spałeś!- oznajmiła mi z oburzeniem na twarzy. Otworzyłem oczy ze zdziwienia i zerknąłem na zegarek stojący na szafce nocnej. Była 12:31. Cholera. Jestem spóźniony! Zerwałem się z łóżka zrzucając Miyo na podłogę. Mruknąłem szybkie "Przepraszam", zabrałem pierwsze lepsze ubrania z fotela i pognałem do łazienki się ogarnąć.
Razem z moim najlepszym blondwłosym przyjacielem, Nakatą Yosuke, umówiliśmy się na 12:00, żeby zrobić rundkę wokół parku, a potem na siłownię. Mieliśmy kilka godzin przerwy, a potem "niespodzianka" zorganizowana przez naszą blondynkę. Znając życie, będzie to impreza. A ja nienawidzę imprez.
***
Powoli schodziłem gotowy po schodach. Czułem się jak w tych horrorach, gdzie ofiara skrada się, a przed nią wyskakuje jakaś straszna morda. A takie zdarzenie było tu bardzo prawdopodobne. Nie miałem pojęcia, czy rodzice są w pracy. Jednego byłem pewien - nie miałem ochoty na konfrontację z nimi.
Moja rodzina była właścicielem największej w Japonii sieci salonów fryzjerskich "Baioretto" (z jap. - fiołek). Ja... nie byłem przyzwyczajony do takich warunków. Mój biologiczny ojciec zginął sześć lat temu, a moja matka od razu znalazła sobie nowego bogatego fagasa. Śmiem też twierdzić, że ona w ogóle go nie kochała. Czemu? Ponieważ był biedny. A ona, wychowana w bogatej rodzinie, nie była przyzwyczajona do takich warunków. Sama mi to opowiadała, że "w młodości popełniła duży błąd". Wtedy miałem tylko dwanaście lat, nie rozumiałem jej słów, ale teraz wiem, że tym błędem było właśnie wyjście za mąż za mojego ojca.
Jej nowy kochanek, Takemura Keiji, miał w cholerę pieniędzy. Kupował jej drogie prezenty, nowe ubrania, jednym słowem - wszystko, czego mój ojciec nie mógł jej dać. A kilka miesięcy później razem z siostrą dowiedzieliśmy się, że będziemy mieć nowego tatę. Miyo nie chiciała wtedy wyjść z pokoju. Sam musiałem jej wszystko tłumaczyć. A moja matka, Miwako, wzruszyła na nią tylko ramionami i zaczęła obdzwaniać wszytkie jej koleżanki że zaprasza je na wesele, czy coś. Wtedy straciłem do nich szacunek. Jak można bardziej przejmować się ślubem niż własnymi dziećmi?! Wtedy, w wieku czternastu lat podjąłem decyzję o wyprowadzce. Obiecałem sobie, że gdy skończę szkołę, wezmę ze sobą Miyo. znajdę pracę i razem gdzieś zamieszkamy. Z dala od tych... nie, ich nie można nazwać rodzicami.
Prawie doszedłem do drzwi. Jeszcze tylko założyć buty i...
- Wybierasz się gdzieś?
Wszędzie poznam ten oschły głos.
- Tak, idę gdzieś z kolegą. - odpowiedziałem znużony.
- Ach tak? - zmarszczył brwi. - Twoja matka byłaby zawiedziona, gdybyś nie zjadł z nią śniadania.
- Nie mam ochoty. - mruknąłem.
- Ale mnie to w ogóle nie obchodzi. Masz spędzić czas z rodziną, a nie marnować go na jakichś kolegów! - prawie że na mnie krzyknął. Z jego oczu biły iskierki wściekłości ale nie dał po sobie tego poznać. Lata doświadczenia w biznesie sprawiły, że idealnie ukrywał swoje emocje.
Złapał mnie za ramię i zaprowadził do stołu. Tam, ze spuszczoną głową siedziała Miyo. Obok niej z kamienną twarzą siedziała Miwako. Zlustrowała mnie wzrokiem od stóp do głów i westchnęła.
- Naoki, nie mogłeś się ubrać bardziej wizytowo? - zaczęła, wymachując widelcem.
- Wiesz, nie wiedziałem, że ktoś - znacząco spojrzałem na Keiji'ego - zaciągnie mnie siłą do stołu. - prychnąłem. Ona z oburzeniem walnęła pięścią w stół.
- Jak możesz się tak wyrażać o tacie?!
- To nie jest mój ojciec. - warknąłem. Miyo przypatrywała mi się ze smutkiem. Jej spojrzenie mówiło "Uważaj, będziesz miał kłopoty". Usłyszałem jedynie jak matka wciąga powietrze do płuc.
- Jak śmiesz...
- Miwako, kochanie, uspokój się. - Keiji przerwał jej. - Nie po to poprosiłem Naokiego, aby usiadł z nami do stołu. - położył jej rękę na ramieniu.
- Poprosiłeś. Taa, jasne. - prychnąłem.
- Przestań być taki pyszałkowaty. - ostrzegł mnie. - Tak gwoli ścisłości to mamy do ciebie sprawę.
- Naprawdę się śpieszę... Jaka jest ta sprawa? - zapytałem ostrożnie. Może chcą mi jakąś laskę wcisnąć za żonę, czy coś.
Mężczyzna założył ręce na piersi.
- Powiem w skrócie: przejmujesz po mnie firmę. Dzisiaj po południu spotkasz się z moim współpracownikiem, on ci wszystko wytłumaczy.
Zatkało mnie.
- Co? Czy... Czy wy pomyśleliście przez chwilę co ja czuję?! - przyznaję, w tamtej chwili mnie ponosło, ale nagły zastrzyk adrenaliny sprawił, że chociaż na chwilę przestałem się ich bać. - A może ja nie chcę być jakimś gównianym fryzjerem czy biznesmenem! Czy wy kiedykolwiek zainteresowaliście się mną, choć przez chwilę?! -krzyknąłem.
- Nie odzywaj się tak do starszych! - Keiji odsunął krzesło ze zgrzytem. Ja też - nie panując nad emocjami - wstałem.
- Ty nie masz prawa mi rozkazywać! Nie zastąpisz mi ojca. - ostatnie zdanie prawie szepnąłem. W oczach zaczęły piec łzy.
- Ty gówniarzu! Czy tego chcesz, czy nie, jestem mężem twojej matki i masz słuchać moich poleceń! - widziałem jego rękę jakby w zwolnionym tempie, kiedy spróbowała mnie uderzyć - na próżno. Uniknąłem ciosu.
- Czy wy chociaż wiecie, że wasz syn ma dzisiaj urodziny?! - krzyknąłem. Matka spuściła jedynie wzrok na talerz, co uznałem za odpowiedź przeczącą. - Tak myślałem. Mam tego wszystkiego cholernie dosyć! Jak skończę szkołę to się wyprowadzę, i nie będziecie mieli już więcej nade mną kontroli! A jeśli Miyo będzie chciała, wezmę ją ze sobą! - nie wytrzymałem i wyleciałem z domu, biorąc po drodze sportową torbę. Nie wiem ile tak biegłem, ale po jakimś czasie zatrzymałem się, zdyszany i lepki od potu. Przed oczami miałem dom Yosuke.
Usiadłem pod murkiem i zacząłem płakać. Pierwszy raz od kilku lat. Pamiętam, że płakałem tak, gdy tata umarł. Miyo też płakała. Jedyną osobą, która nie uroniła nawet łzy, była właśnie moja matka. Mógłbym przysiąc, że gdy nikt nie patrzył, ona uśmiechała się szyderczo.
Przez zamglone oczy zauważyłem jedynie jakąś sylwetkę, a potem poczułem rękę na ramieniu.
- Nao! Co się dzieje? - usłyszałem kojący głos Yosuke. Był dla mnie jak brat.
Złapałem go za koszulę i wtuliłem w niego twarz. On do jakiegoś czasu pozwolił mi moczyć jego koszulę, aż w końcu odepchnął mnie lekko i zayptał:
- To powiesz mi w końcu co się dzieje? - zapytał z troską w głosie. Pociągnąłem nosem.
- Pokłóciłem się z rodzicami. To wszystko. - zapewniłem. Blondyn spojrzał na mnie podejrzliwie.
- I to ma niby być powód, dla którego teraz mam mokrą koszulę? Stary, mów co się dzieje. - westchnąłem i opowiedziałem mu wszystko od początku.
- Do tego jeszcze wciągnąłem w to Miyo. I zostawiłem ją tam samą. Rany, jestem skończonym idiotą. - zakryłem sobie rękami twarz. Blondyn uważnie słuchał mojego biadolenia. Oczy miał nieobecne, skierowane w mur za mną. Nagle jakby powrócił do rzeczywistości i spojrzał na mnie, głaszcząc mnie po głowie.
- Miyo jest twardsza niż myślisz. I nie przejmuj się tak wszystkim. - podniósł się i pociągnął mnie za sobą. Otworzył plecak, który miał przy sobie i zaczął w nim grzebać. Ja z ciekawością zacząłem mu się przyglądać. Chwilę potem wyciągnął małe pudełeczko i podał mi je. - Wiem, że miałem ci nie kupować prezentu, ale nie mogłem się powstrzymać. - przyznał.
- Yosuke, ja... - powoli uniosłem wieczko. W środku ukazał się zegarek. Bardzo nowoczesny zegarek. Musiał kosztować w cholerę. Wiem, jestem głupi, ale chciałem się z nim podroczyć.
- Yosuke, to.. jest naprawdę super, ale... - postukałem lekko w szybkę i przyłożyłem do ucha. - Chyba się zepsuł...
Chłopak spojrzał na mnie przerażony i przyłożył moją rękę do ucha. Gdy usłyszał cicho tykanie, odetchnął z ulgą. Uśmiechnąłem się złośliwie, a on odepchnął mnie.
- Ha, ha. Bardzo śmieszne. - założył sobie ręce na piersi i przewrócił oczami.
- Dobra, dobra, sorry. - uśmiechnąłem się. Chyba już się na mnie nie gniewał. Wziął plecak do ręki i poszedł przed siebie, a ja podążyłem za nim. - Tak w ogóle, skąd wziąłeś na to kasę?
- Dragi. Sprzedaję hardkorowe dragi. - uśmiechnął się, więc wziąłem to za żart.
- Spoko, to odpal mi działkę.
- A w życiu, masz zapłacić jak każdy uczciwy klient - zaznaczył.
- Nie zrobisz wyjątku dla przyjaciela? - spojrzałem na niego smutno. A on zdzielił mnie w głowę.
- Nigdy w życiu masz mi nie brać narkotyków! - spojrzał na mnie z wściekłością w oczach. Muszę przyznać, że wyglądał przerażająco.
- Stary, spokojnie! Ja tylko żartowałem! - broniłem się. Odetchnął jakby z ulgą, po czym odwrócił się i poszedł przodem, nie zaszczycając mnie nawet spojrzeniem. Przez całą drogę do parku nie nawet się do mnie nie odezwał. A ja, idąc z tyłu, zastanawiałem się, co, oprócz mojego zachowania, doprowadziło go do takiego stanu. Mówił mi wszystko. Może, podczas wakacji coś się zdarzyło, czego nie chciał mi powiedzieć? Ja w końcu wyjechałem do Egiptu, nie było mnie przez dobry miesiąc. Rozumiem, że chciał mieć tajemnice, ale po to jest przyjaciel, żeby mu mówić o swoich problemach. Ale nie będę naciskał. Jak się zdecyduje to mi powie. Ale niech lepiej zrobi to szybko, bo wręcz zżera mnie ciekawość.
--------------------------------
Tak, i oto pojawił się pierwszy rozdział! Jeszcze nie wiem, jak nazwę to opowiadanie, ale to wyjdzie w praniu :P
Mam nadzieję, że się spodobał. ^^
Komentujcie, wypomnijcie mi wszystkie błędy. Krytyka - ważna rzecz! ;)

5 komentarzy:

  1. Yosuke i Naoki... jakoś tak na razie ich razem nie widzę, ale cóż XDDDD Może jak się rozwinie, to bardziej ich polubię c': Nie przekonuje mnie raczej yaoi z takim pokrzywdzonym ukesiem, no ale. Czekam na nexta ^^

    Weny,
    Alice

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiesz, mogę powiedzieć tylko tyle, że to nie jest główna para :D

      Usuń
    2. Jak to możliwe? XDDD Wybacz, na ogół główna para poznaje się w pierwszym rozdziale. Ty zmylaczu :'D

      Usuń
  2. Nie ma to jak teksty z The Last Of Us xD
    hahaha
    nie powiem, spodobał mi się ten rozdział i z niecierpliwością będę czekać na kolejne

    weny
    R.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Szczerze - czekałam na to, aż ktoś się skapnie :D

      Usuń