Spis treści

poniedziałek, 16 marca 2015

Trener - Rozdział II

Wow - tylko tyle przychodziło mi na myśl za każdym razem, gdy widziałem ten budynek, a to nie był mój pierwszy raz kiedy go widziałem. Powiem tyle - był ogromny. Basen o wymiarach wręcz olimpijskich, kilkadziesiąt rowerków, bieżni i Bóg wie jeszcze czego. Była tam nawet sala do jogi większa od mojego pokoju, a ten mały nie był. Kilka szatni, sauna i restauracja. Było tam jeszcze wiele rzeczy, lecz nie miałem ochoty ich odkrywać. Po prostu bałem się, że się zgubię - a tego zdecydowanie nie chciałem.
W środku tłoczyło się wielu ludzi, na oko większość typowych biznesenów, bogaczy i tego typu ludzi. Niektórzy wykłócali się o coś przez te wypchane aplikacjami i czymś jeszcze telefony. Sam mam taki, więc nie pomyślcie sobie, że jestem zazdrosny. Po prostu denerwuje mnie to, że ludzie, idąc chodnikiem i rozmawiając z kimś przez telefon nie powiedzą ani "dzień dobry", ani "przepraszam", jeśli - jak w moim właśnie przypadku - ktoś cię tyrpnie w ramię, a potem przejdzie obok, jakby nigdy nic się nie stało.
Razem z Yosuke z parku od razu skierowaliśmy się tu. Po drodze oczywiście blondyn się do mnie nie odezwał, dopiero kiedy prawie wpadłem do jeziora ten w końcu się uśmiechnął. Teraz już najwyraźniej zapomniał o tamtym małym "spięciu", bo normalnie szedł ze mną ramię w ramię. Jednak na chwilę zatrzymał się przed budynkiem, a potem jakby się nagle z czegoś otrząsnął i wszedł tam przede mną. Jego zachowanie było trochę dziwne, ale postanowiłem nie pytać, dopóki on sam mi tego nie powie.
Ludzie w środku rzucali nam pogardliwe spojrzenia. Sam nie jestem pewien czemu, ale to chyba dlatego, że blondyn ciągnął mnie za rękę. Wiecie o co mi chodzi, prawda? No właśnie. Ach, nie ma to jak nietolerancyjny świat. W zeszłym roku był u nas w klasie taki jeden, co to się przyznał, że jest gejem. Po kilku dniach już go nie było. A to dlatego, że klasowy "król" nie tolerował w swoim otoczeniu pedałów, więc się go pozbył, czytaj - pobił do nieprzytomości. Oczywiście kontakty z odpowiednimi ludźmi też zrobiły swoje.
Weszliśmy szybko do szatni, a chłopak odetchnął z ulgą. Widziałem, że mu to przeszkadzało, ale najwyraźniej nie chciał się skarżyć. Po chwili, już przebrani w kąpielówki, obaj stanęliśmy nad wodą.
- Ile basenów robimy? 10, 15?
- A może się tak pościgamy, co ty na to? Kto przegra, stawia obiad. - uśmiechnął się przebiegle. Wzruszyłem tylko ramionami.
- Spoko. - powiedziawszy to, szybko wskoczyłem do wody. Za sobą usłyszałem jeszcze krzyk Yosuke:
- Ej! To nie fair!
Czy mi się zdawało, czy usłyszałem tupnięcie nogą? Myślałem, że robią tak tylko nastolatki w tych durnych filmach. Uchwyciłem jeszcze plusk wody, a potem skupiłem się już tylko na tym, żeby nie wypaść z rytmu.
***
Wyszliśmy z wody zdyszani, ale szczęśliwi. Znaczy się, on szczęśliwy. Bo wygrał. Drań jeden. Jego zachowanie było doprawdy niesportowe. Miałem już dotknąć ścianki basenu, ale ten łajdak złapał mnie za nogę i pociągnął do tyłu, samemu wypychając się do przodu. No chamstwo no! Ale niech będzie, wybaczę mu.
Blondyn skakał koło mnie jak piłka, wrzeszczą wniebogłosy. Ludzie dziwnie na niego zerkali, więc walnąłem go w ramię, by się uspokoił. Ten wycelował we mnie palce, i z szerokim uśmiechem na ustach powiedział do mnie:
- He he he, zazdrosny jesteś, że wygrałem? Bo wygrałem! A ty przegrałeś!
- Nie musisz mi tego tak uświadamiać... - mruknąłem, a ten, jakbym nigdy nic nie powiedział, kontynuował swoją wypowiedź.
- I stawiasz mi obiad! - oblizał się ze smakiem. - Uważaj, bo dzisiaj twój portfel będzie pusty! - zatarł ręce. Ja tylko westchnąłem, uśmiechając się. Czasami moja blondynka zachowywała się jak dziecko. I potem nie można było jej przemówić do rozumu. On nadal wrzeszczał, a ja, idąc koło niego, wręcz paliłem się ze wstydu. Skierowaliśmy się ku ławkom, żeby odpocząć.
I wtedy go zobaczyłem.
-----------------------------------
Nie spodziewaliście się rozdziału, co? :D
Dzisiaj, siedząc sama w domu, postanowiłam, że rozdziały będę dodawać nie tylko w piątki, ale też we wtorki (tak jak dzisiaj) :3
A za jakiś nieokreślony jeszcze czas, dodam pierwszy rozdział jeszcze innego opowiadania z Naruto. A czy to yaoi, dowiecie się już z samego opowiadania ^^

1 komentarz:

  1. Chciałabym mieć tyle weny ;_; A tymczasem nie potrafię zapisać jednej kartki A5 na polskim + religii...
    Tylko kogo zobaczył, co? No kogo? ;_; Liczę weny, niech rozdział pojawi się jak najszybciej. Grr, dłuższe proszę D:

    Weny,
    Alice która nie potrafi pisać długich komentarzy

    OdpowiedzUsuń