Spis treści

wtorek, 7 kwietnia 2015

Trener - Rozdział VIII

   - Jak to co? - oburzyła się. - Od jutra będziesz tu mieszkać!
   - Słucham?
   - Sam mówiłeś, że chciałeś się od nas wyprowadzić, więc chcieliśmy dać ci namiastkę samotnego życia...
   - Ale ja chciałem mieszkać z Miyo- - wtrąciłem, ale kobieta kontynuowała.
   - ... i jeśli ten "eksperyment" się nie powiedzie, możesz się rozmyślić. Co ty na to? - spojrzała na mnie z nadzieją w oczach. Złożyła ręce w błagalnym geście i zaczęła powtarzać cicho "proszę, proszę, proszę..."
   - Hmm, niech stracę... - mruknąłem. - Zgoda.
   Kobieta pisnęła i rzuciła mi się na szyję, prawie miażdżąc krtań. Jak na 40 - letnią staruszkę nadal miała siłę w rękach. Zacząłem się krztusić.
   - Ma... Mamo, duszę się... - i jak na zawołanie Miwako odsunęła się ode mnie na bezpieczną odległość, po czym spąsowiała. Naprawdę, zamiast starzeć to ta młodnieje. Nie z wyglądu - bo tu piętno wieku odcisnęło na niej znak - tylko psychicznie, bo zachowuje się jak Miyo. Ba, nawet Miyo się tak nie zachowuje.
***
   Kilkanaście minut później byłem już przed mieszkaniem Yosuke. Otworzyłem drzwi kluczem i wszedłem do środka. Zdjąłem buty, gdy z salonu dobiegły mnie krzyki blondyna.
  - Miyo, zabij tego typa, co się ukrywa na wieży! Ma snajperkę!
  - Zamknij się, tylko mnie rozpraszasz! - warknęła, a po tym słyszałem tylko klikanie padów. Próbowałem powstrzymać się od wybuchnięcia śmiechem, żeby jeszcze ich posłuchać. - Yosuke, pod jakim przyciskiem jest przeładowanie?! Jestem przy tym snajperze, ale brakło mi amunicji!
   - To jebnij go nożem!
   - A-Ale ja nie mam!
   - Jak to nie masz?! Przecież ci dawałem!
   - Bo ja go wyrzuciłam żeby podnieść jeszcze trochę apteczek...
   Chłopak westchnął.
  - Czekaj tam, idę ci... - ucichł, gdy odtworzył się dźwięk przegranej. - Kurwa! - coś uderzyło o podłogę. - Byliśmy tak blisko checkpoint'a! Już więcej z tobą nie gram, ty wszystko tylko psujesz!
   - Ja?! To ty mi nie powiedziałeś, żebym zostawiła sobie tego noża! Myślałam, że go nie będę używać!
   - To źle myślałaś!
   Postanowiłem wkroczyć, zanim nie przeszło do rękoczynów. Zauważyłem jeszcze jak Miyo pokazuje język Yosuke.
   - Co się tu stało? - ukrywałem rozbawienie, gdy zobaczyłem porozwalane puszki po energetykach, puste paczki po chipsach i rozwalony kontroler. To pewnie robota blondyna. Tylko on jest tak nadpobudliwy, jeśli chodzi o gry.
   - Miyo błąkała się bez celu po domu, więc pokazałem jej taką strzelankę. Ale jak sam zresztą widzisz, nie nauczyła się zbyt wiele. - spojrzał na dziewczynę z wyrzutem.
   - To dlatego, że byłeś kiepskim nauczycielem! - odburknęła obrażona, pokazała mu środkowy palec, po czym prychnęła i poszła do łazienki mrucząc pod nosem jakieś przekleństwa skierowane do blondyna. On tylko zacisnął pięść i odetchnął głęboko. Uśmiechnął się i odwrócił się w moją stronę.
   - Jak poszła rozmowa?
   - Pff, weź nawet nie pytaj. Załatwili mi trenera.
   - Serio?
   - Taa. I zgadnij kto to.
   - Nie wiem. Bruce Lee?
   - Hehe, nieźle by było. Ale nie. To twój sąsiad.
   - Ale że kto?
   - No ten, jak on miał... Watanabe.
   - Ale że Shiro?
   - No.
   - Nieźle.
   - Taa.
   I na tym się nasza rozmowa skończyła. Do niego ktoś zadzwonił, a że musiał to odebrać bo to było "coś ważnego", to zostawiłem go w spokoju i poszedłem łazienki w której siedziała Miyo.
   - Mała, jesteś tam? - zapukałem. Drzwi się otworzyły, a z nich wyskoczyła brązowa czupryna.
   - Po pierwsze: nie jestem mała. Po drugie: czego chcesz? Jestem zajęta.
   Zajrzałem jej przez ramię i mój wzrok przykuły kolorowe kosmetyki.
   - Chyba chciałaś wiedzieć wszystko o moim spotkaniu z rodzicami, nie? - oczy zaczęły jej błyszczeć. - Ale skoro nie masz czasu, to spoko, powiem ci później. - odwróciłem się i zamierzałem odejść, kiedy dziewczyna siłą wciągnęła mnie do pomieszczenia, zatrzasnęła drzwi i posadziła na kiblu. Sama usiadła przede mną na podłodze.
   - Mów. - powiedziała tylko i podparła ręką brodę. Westchnąłem i zacząłem swoje opowiadanie. W niektórych momentach dziewczyna krzywiła się lekko, ale mi nie przerywała. Pod koniec już prawie podskakiwała, kiedy powiedziałem jej, że się zgodziłem. Wtedy zamarła i nie ruszała się jeszcze kilka minut po skończeniu mojej opowieści. Potrząsłem lekko jej ramieniem, kiedy nagle wróciła do rzeczywistości.
   - Czyli... czyli tam wracamy? - westchnęła. - Pamiętaj, że nie ważne jaki będzie twój wybór, ja zawsze będę za tobą. - zapewniła, po czym wstała i wtuliła się we mnie. Pogłaskałem ją po głowie. Przez chwilę trwaliśmy tak w bezruchu. W końcu odsunąłem ją lekko od siebie
   - Idź spakuj rzeczy, które tu przyniosłaś z domu. - potaknęła głową. - Ja... pójdę powiedzieć o tym Yosuke. - podrapałem się po karku. Dziewczyna popatrzyła się jeszcze na mnie przez moment i wybiegła z pomieszczenia. Ja sam zacząłem szukać blondyna po domu. Znalazłem go w kuchni gdy przygotowywał sobie coś do jedzenia.
   - Czemu Miyo tak się miota po pokojach? Coś się stało? - odwrócił się do mnie na pięcie, opierając się o blat.
   - Bo... wiesz, było u ciebie fajnie, i w ogóle, ale... ja i Miyo podjęliśmy decyzję i... wracamy do domu. - wydusiłem. Chłopak nie okazywał żadnej reakcji na moje słowa, co w pewnym stopniu mnie zabolało. Rany, ostatnio wszystko mnie boli.
   - To... to fajnie, że pogodziliście się z rodziną. - przyznał z trudem. Uporczywie unikał mojego wzroku.
   - Yosuke, ostatnio jesteś jakiś... dziwny. Masz jakieś problemy z pracą, z matką? - niezauważalnie, ale jednak, zaczął szybciej oddychać. Chciałem do niego podejść, ale ten nie pozwolił mi gestem ręki.
   - Nie, wszystko w jak najlepszym porządku. Tylko... myślałem, że zostaniecie trochę dłużej. - przyznał.
   - Nie chcemy sprawiać ci więcej kłopotów. - nie wspominałem ani słowem o tym, co powiedziała mi matka. Nie chciałem go bardziej dołować.
   - Taaa.
Ostatnio coraz gorzej mi się z nim rozmawia. Wcześniej było tak... na luzie. Teraz jest tylko skrępowanie. Nie rozumiem tego.
   - Ja... Chciałem cię tylko o tym poinformować. Za chwilę będziemy się zbierać, więc... - nie potrafiłem nic więcej powiedzieć. Po chwili usłyszałem krzyk Miyo.
   - Naoki! Jestem gotowa, ciebie też spakowałam!
Spojrzałem na blondyna. Podszedłem do niego i uderzyłem go przyjacielsko w ramię.
   - To co. Do zobaczenia, nie?
   - Taa, do zobaczenia. - mruknął.
   I to by było na tyle.
   Po wyjściu z domu Miyo zapytała:
   - Braciszku, jesteś pewien swojej decyzji? Bo potem nie będzie już odwrotu, wiesz o tym? - spojrzała na mnie uważnie.
   - Tak, jestem pewien. - przyciągnąłem ją do siebie. - W razie czego to cię obronię, prawda? - zaśmiałem się. Oburzona wyślizgnęła się z moich rąk.
   - Potrafię się sama obronić!
   - Taaa, jasne. Auć! To boli! - syknąłem, gdy nadepnęła mi na stopę.
   - Miało boleć, idioto.
   Odwróciłem jeszcze głowę, a w oknie zobaczyłem Yosuke bijącego się z myślami. Nie wiem nad czym myślał, ale wyglądał, jakby zaraz miał wybiec na ulicę. Jednak się powstrzymał. A jego wyraz twarzy został w mojej głowie do końca dnia.
-------------------------------------------------------
   Pierwsza i najważniejsza sprawa: dziękuję za te 425 wyświetleń mojego bloga! Nie wierzę, że w tak krótkim czasie udało się tego dokonać! <3
   Rozdział mało co wnosi do opowiadania, ale musiałam go czymś zapełnić bo mam chwilowy zastój z weną, że tak powiem...
   Meh, co ja się będę tłumaczyć xD Rozdział jest, to najważniejsze! Mam nadzieję, że się spodoba :3
A tak na posłodzenie, polepszenie humoru i wiele innych, kawaii Akashi i Kuroko :3

2 komentarze:

  1. Suuuuuperrr <3 czekam na seksy heheheheh ( ͡ ° ͜ ʖ ͡ ° ) życzę weny :*

    ~ Wróbel-chan

    OdpowiedzUsuń
  2. 40'o latka to nie staruszka przecież XDDDD
    I co się dziwić, że masz zastój z weną. Ugh, kiedyś pisałem 69 notek na dzień, a teraz nie chce mi się nawet pisać jednej na miesiąc XDDD Nosz kurwix, chyba bloga z yuri/yaoi założę c':
    Właśnie zacząłem oglądać KnB. Jezu to jest tak głupio nieprawdopodobne, że wyję co odcinek XDDD Tylko do Akashiego nie doszłem jeszcze ;-; ( ͡° ͜ʖ ͡°)
    A co do rozdziału... jednak nie lubię Yosuke XDDD Taki zwykły chłopczyk. Ale taki dziwnie zwykły. I kurde, pasowałby do Miyo XDDD *kobieta zmienna jest ech*

    Weny,
    Alice, która udaje chłopaka bo tak naprawdę nim jest

    OdpowiedzUsuń