- Siostra, to nie moja wina, że nie masz kondycji! Jak już będzie po wszystkim, będziesz ze mną wieczorami biegać. Ponadto, zrobię ci dietę, i żadnej czekolady! - zaznaczyłem. Z tyłu usłyszałem, jak siostra wciąga powietrze do płuc z oburzenia. Bardzo łatwo się denerwowała, a ja potrafiłem wykorzystać to na moją korzyść.
- O nie, nie, nie, mój drogi! Mojej czekolady mi nie odbierzesz! Poza tym, jestem leniem i dobrze i z tym! - oburzyła się.
- No to pa pa! - odwróciłem się na pięcie, dałem jej torbę i pobiegłem przodem.
- Naoki, nie zostawiaj mnie tutaj z tym! - jęknęła bezradnie. Spojrzałem na nią kątem oka, a ona... ona uruchomiła swoją super broń. Psie oczy. - Braciszku, pomóż mi z torbami, prooooszę! - wygięła usta w podkówkę i wpatrywała się we mnie wyczekująco. Coś w moim sercu pękło i wziąłem od niej bagaż.
- Eh, sam nie wiem, czemu to robię... - mruknąłem. Ona, uradowana, podskoczyła i dała mi buziaka w policzek.
- Dziękuję! - uśmiechnęła się słodko i poszła przodem, podskakując wesoło i machając kucykami na lewo i prawo.
- Ej! A ty gdzie idziesz! Zostawiasz mnie tak?! - zawołałem za nią. Ona stanęła w miejscu i znowu się uśmiechnęła.
- Braciszek silny, braciszek pomoże, prawda?
Ona mnie kiedyś wykończy.
Odetchnąłem głęboko. Wyszczerzyła zęby w uśmiechu biorąc mój wydech za "tak" i odwracając się pokazała mi język.
- Miyo!
***
Od jakichś kilkunastu sekund staliśmy przed drzwiami i nie wiedzieliśmy, co mamy robić. Zadzwonić dzwonkiem? Czy może pociągnąć za klamkę i wejść do środka? Dylemat.Spojrzałem porozumiewawczo na dziewczynę, ona przytaknęła głową, równocześnie odpowiadając na moje nieme pytanie.
- Raz kozie śmierć - mruknąłem, sięgając do klamki. I w tym samym momencie drzwi otworzyły się od środka, uderzając mnie w głowę. W środku stała przerażona Miwako.
- O mój Boże, Naoki! Nic ci nie jest?!
- Nie, nic mi nie jest...
- Ale na pewno?
- Tak, tak, nic mi nie jest. Możemy wejść do środka? - zmieniłem szybko temat, jeszcze kazałaby mi jechać do szpitala.
- Tak, oczywiście. Zaraz zawołam kogoś, żeby wziął wasze bagaże.
Weszliśmy za nią do domu. Kątem oka zobaczyłem Keiji'ego wpatrującego się w nas, szczególnie w Miyo. Zaraz podeszły do nas dwie pokojówki i wzięły ode mnie torby. Jedna poszła po schodach na górę, a druga wyszła do ogrodu. Kiedy zostaliśmy sami Miwako odetchnęła, a potem objęła nas oboje.
- Jak dobrze mieć was znowu w domu. - trwaliśmy tak przez jakiś, a potem Miwako odsunęła się i chrząknęła. Wtedy podszedł do nas Keiji, co było dość zdumiewajcącym zjawiskiem.
- Ja... - odchrząknął. - chciałem cię przeprosić, Miyo. - i ku mojemu zdziwieniu... przytulił ją. Dziewczyna zastygła, a on wtulił się w nią jeszcze bardziej. Tym razem to ona odchrząknęła znacząco i wyplątała się z jego uścisku.
- Dobrze wiedzieć, że rozumiesz swój błąd, ale ja potrzebuję sobie to przemyśleć. Teraz ledwo co się powstrzymuję, żeby ci nie wpierdolić. - przyznała. A naszej trójce opadła szczęka. Nigdy, przenigdy, nie słyszałem czegoś takiego w ustach Miyo. Już nie wydawała się taka słodka.
- Miyo! Nie wyrażaj się tak do starszych! - syknęła matka.
- Ale ja tylko ostrzegam. A teraz mi wybaczcie, ale idę do swojego pokoju. - wzruszyła ramionami i nie zważając na słowa kobiety weszła na górę. Ja chciałem się szybko ulotnić do swojego mieszkania, lecz tym razem to Keiji mnie zatrzymał.
- Miyo nie będzie chciała teraz ze mną rozmawiać. Dlatego... chciałbym cię... pro-prosić - z trudem wyszło mu to słowo z gardła - żebyś zachęcił ją do wybaczenia mi.
Cholera, on znowu prosił. To... Coś jest nie halo. To do niego nie pasuje.
Otworzyłem usta, żeby odmówić, ale wtedy spojrzałem w jego oczy. Zobaczyłem tam strach. Przez chwilę się zawahałem.
- Ja... pomyślę.
Keiji jakby odetchnął z ulgą.
- Dzi-Dziękuję. - położył rękę na moim ramieniu, jednak zaraz ją cofnął. Staliśmy przez chwilę w ciszy.
- Mogę... Mogę już iść? - zapytałem niepewnie.
- Słucham? Ach, tak, możesz iść.
- To... to do zobaczenia.
- Naoki?
- Tak?
- Wytłumaczę ci jeszcze zasady, dobrze?
- Jakie zasady? - spojrzałem na nią zdziwiony. Nie było mowy o żadnych zasadach.
- Po pierwsze: będziesz płacił za swój własny czynsz. Po drugie: w twoim mieszkaniu nie ma pokojówek czy kucharzy, więc wszelkie prace domowe będziesz musiał wykonywać sam. Po trzecie: dom jest całkowicie wyposażony, o to się nie musisz martwić. Po czwarte: tyko ty posiadasz klucze do budynku, nikt inny nie może tam wejść. - zamyśliła się chwilę. - Aha, a twój mundurek jest powieszony w szafie.
- To wszystko?
- Tak.
Bez słowa odwróciłem się i skierowałem w kierunku mojego nowego lokum. Budynek był utrzymany w kolorach bieli połączonej z czernią. Wewnątrz kolorystyka nieco się zmieniła, bo biel zastąpił kolor czerwony. Osobiście lubię te kolory, więc wyposażenie mi nie przeszkadzało. Zaraz naprzeciwko wejścia był salon z czerwonym narożnikiem, telewizorem na białym stoliku. Wokół było pełno czarno-czerwonych dodatków, a na ścianie ogromny obraz przedstawiający zachodzące słońce nad morzem, utrzymany w ciepłych kolorach. Po przeciwległej stronie pomieszczenia stał okrągły, zrobiony z ciemnego drewna stół i cztery krzesła ze skóry. Obok mieścił się niezbyt duży aneks kuchenny, wyposażony we wszelkiego rodzaju urządzenia. W głąb pomieszczenia były metalowe drzwi do łazienki i schody na piętro. Zafascynowany własnym kątem przeskakiwałem co dwa stopnie, żeby jak najszybciej zwiedzić nowe miejsce. W korytarzu były trzy, takie same drzwi. Pierwsze po lewej to była następna łazienka, pierwsze po lewej to niewielkich rozmiarów sala treningowa, a trzecie i ostatnie drzwi mieściły się na końcu. Powoli je otworzyłem, a moim oczom ukazała się ogromna sypialnia. W centralnej części pokoju znajdowało się białe małżeńskie łoże, po bokach małe stoliki. Na przeciwległej ścianie przesuwana szafa i lustro. Był tam też mały balkon, gdzie można było usiąść na fotelu i delektować się widokiem. A widok był po prostu przepiękny. Zafascynowany usiadłem na siedzeniu i wpatrywałem się w zachód słońca. Siedziałem tak aż do momentu, kiedy ognista kula zniknęła za horyzontem.
Muszę to przyznać przed samym sobą. Chyba dobrze będzie mi się tu mieszkać
-----------------------------------------------------------------
Gomen za spóźnienie!
Rozdział pojawił się teraz, ponieważ w piątek nie skończyła rozdziału, a nie chciałam dawać go aż tak krótkiego. Dzisiaj znowu miałam urodziny i do komputera dorwałam się dopiero teraz, dokańczając rozdział. Tak więc mam nadzieję, że mi wybaczycie :3
Mało.
OdpowiedzUsuńKrótko.
Chcę więcej ;-;
Shiro ostatnio rzadko występuje. Jakoś tak tęsknię za próbami zgwałcenia Naokiego ;w; Biedak, nie będzie miał łatwego życia... Jak Toshi z zajączkiem XDDD Chociaż Naoki nie jest tsundere B))
I coraz bardziej uwielbiam Miyo ;-; Chyba jest moją ulubioną postacią.
Tsaa...
Ulubiona postać w yaoicu...
Laska...
XDDDDDDDDD
Ty także męcz opisy B)) Opisy przydają się w życiu, trust me. Chociaż sama nie cierpię ich pisać ;-; Szczególnie na polskim, fuj. Ale podobał mi się opis domu, to już sukces B))
Weny,
Alice
Shiro będzie miał swoje momenty, nie martw się :D W pewnym sensie on się przyczyni do czegoś, co zrobi - uwaga - nasza ulubiona blondynka...
UsuńNa początku chciałam ukształtować Miyo na moje podobieństwo, ale potem z tego zrezygnowałam xD Jednak to powróciło :P
Opisy... Nie, tylko nie opisy ;-;
A czy to nie był Tochi? XD
*przepraszam, literówka ;-;*
Usuń