niedziela, 19 kwietnia 2015

Trener - Rozdział X

   Argh, to znowu budzik. Już raz mi przerwał całkiem przyjemny sen, teraz nie pozwolę, żeby mnie obudził! Tym bardziej, że mój Shiro właśnie klęczał przede mną i... nie owijając w bawełnę - robił mi dobrze. Własnymi ustami. To było wspaniałe uczucie, lecz niestety nieprawdziwe.
   Tak, nazwałem Shiro "moim". Sam nie wiem do końca czemu. Może to moja podświadomość mówiła mi, że go kocham? Albo może przewidywałem przyszłość i ten sen to była moja wizja przyszłości? A tak na poważnie, na prawdę myślałem, że to może się kiedyś zdarzyć. Na pewno nie w najbliższym czasie, ale za jakiś czas. A wtedy... moje sny staną się rzeczywistością.
   Ta diabelska maszyna w końcu przestała dzwonić, więc miałem święty spokój. Przeszedł mnie dreszcz zimna, ale nic sobie z tego nie robiłem. Może to pokojówki weszły do mojego pokoju i otworzyły okno? Mówiłem im już, że mają do mnie nie wchodzić. Zazwyczaj zamykałem drzwi na klucz, ale zawsze jakimś sposobem ten klucz już miały i nie miałem innego wyjścia, jak zastawić drzwi krzesłem. Co i tak było na nic, bo gdy się budziłem, ubrania czekały na mnie na fotelu. Te kobiety były jak ninje, naprawdę.
   A potem uświadomiłem sobie, że przecież mam już własne mieszkanie, i że nie powinno ich tu być.
   Zaniepokojony przewróciłem się na drugą stronę i chciałem otworzyć oczy, gdy nagle uderzyłem głową o... posadzkę. O posadzkę, nie o panele, które miały być na podłodze w sypialni. O co kurde chodzi? Podniosłem się z jękiem i rozejrzałem się powoli. Nadal byłem na tym balkonie i musiałem zasnąć na fotelu. Strasznie bolał mnie kark. Przeciągnąłem się i wstałem. A potem zabrało mi dech w piersiach. Bowiem nawet rano horyzont wyglądał przepięknie. Słońce przebijały się przez opary mgły, tworząc coś na kształt srebrnej poświaty. Stałem tak kilka minut odcięty od świata zewnętrznego, kiedy znów zadrżałem z zimna. Niby początek wiosny, ale jednak zima nadal została.
   Postanowiłem wziąć prysznic i przejrzeć lodówkę w poszukiwaniu jakiegoś śniadania. Niestety, z powodu moich umiejętności kulinarnych - a raczej ich braku - byłem zmuszony zrobić sobie płatki z mlekiem. Chwilę później, gdy wkładałem naczynie do zlewu - czemu tu nie ma zmywarki, do cholery?!  - ktoś zapukał do drzwi. Krzyknąłem szybkie "Już idę!", gdy w drzwiach pojawiła się najbardziej niespodziewana przeze mnie postać.
   - Umm, c-co ty tu robisz, Shiro? - zapytałem zdumiony.
   - Przyszedłem do ciebie! - uśmiechnął się szeroko, odsłaniając idealnie białe zęby. Na chwilę ugięły się pode mną kolana. Najgorsze było to, że jego uśmiech w ogóle nie był naturalny, jakby się do tego zmuszał.
- Taa, właśnie widzę - mruknąłem - Co cię do mnie sprowadza?
- No jak to "co"? Nie wiesz?! - zmarszczył nos z oburzenia. Wyglądał tak przesłodko.
   - N... Nie, jakoś sobie nie przypominam... - spojrzałem na niego wyczekująco - Nie powiesz mi, o co chodzi?
   - Bo... ja... to znaczy... - nagle bardzo się zmieszał. Nie rozumiałem jego wahań nastrojów. Kurde, najpierw jest wesoły z Bóg wie czego, a potem wyszczerz znika z jego twarzy i zastępuje go skrępowanie.
   - Shiro, zdecyduj się, co masz mi powiedzieć, nie mam całego dnia - powiedziałem obojętnie, chociaż tak naprawdę szalała we mnie prawdziwa burza. Co takiego chciał mi powiedzieć, że pofatygował się do mnie przed treningiem, na którym mógł mi to wyjaśnić, czy co on tam chciał zrobić. Głęboko we mnie tliła się mała iskierka nadziei, że przyszedł po to, żeby mi powiedzieć, że coś do mnie czuje.
   - Ja... chciałem cię przeprosić, Naoki. Za tamto wczorajsze - jego ręka powędrowała do góry w celu pogłaskania mnie po policzku, ale odepchnąłem ją. Chyba nawet zbyt brutalnie. Wcześniej, za taki gest, zacząłbym go całować i nie puściłbym przez następną godzinę. Zapytacie się, czemu tego nie zrobiłem. Odpowiedź jest prosta - nic, co mówił czy robił nie było szczere.
   - I co, teraz myślisz, że jak mnie przeprosisz i zrobisz jakieś czułe gesty, to od razu wskoczę ci do łóżka? - prychnąłem. Chłopak chciał coś powiedzieć, ale kontynuowałem. Musiałem się na kimś wyżyć. Po namyśle, dobrze jednak, że Miyo nie przyszła. - że jak mi było dobrze to już od razu cię kocham? N chyba sobie ze mnie kpisz - syknąłem. Przeczyłem sam sobie, ale chciałem... chciałem coś w nim poruszyć. Nawet, jeśli miałbym go w sobie rozkochać. Po prostu pragnąłem, żeby był przy mnie. Nie wiem, czy można to nazwać miłością, bo patrząc na relację między mną a Yosuke, także powinienem go kochać. Ale wiem jedno - byłem od niego ewidentnie uzależniony. Gdzie bym nie był, cały czas miałem w głowie jego uśmiechniętą twarz, jego długie włosy, jego wciągające oczy, jego duże, silne dłonie obejmujące mnie w pasie...
   - A-Ale, Naoki, daj mi powiedzieć...
   - Wiesz - przerwałem mu - przez całe życie nasłuchałem się nieszczerych przeprosin, wytłumaczeń, które i tak były kłamstwem. Więc przestań pieprzyć, że chcesz mnie przeprosić, ponieważ wiem, że ktoś kazał ci tu przyjść. I pewnie to była moja matka, nie? - nie odezwał się, co wziąłem za odpowiedź twierdzącą - Tak myślałem - prychnąłem. Przez kilkanaście sekund mierzyliśmy się wzrokiem. W końcu odetchnąłem głęboko. - Jeśli nie masz mi nic do powiedzenia, to... - wskazałem mu spojrzeniem wyjście.
   - Taaa... to... do zobaczenia na treningu - uśmiechnął się smutno i westchnął teatralnie. Coś w mim sercu pękło. Pękła ta cała udawana oziębłość w stosunku do niego. Chciałem go porwać w ramiona i tulić, aż znów się nie uśmiechnie.
   Zawahałem się. Ale tylko przez chwilę.
   - Shiro... czekaj - szatyn obrócił się gwałtownie w moją stronę. Podszedł do mnie i złapał mój pdbródek w dwa palce. Patrzył mi to w oczy, to na usta, jakby nie był pewny, czy może to zrobić. Przez jego wahanie prawie jęknąłem, po czym założyłem mu ręce na szyję i wpiłem się w jego usta. Smakowały tak samo jak wczoraj, lecz teraz z lekką domieszką mięty.
   Całując go, czułem się jak w niebie.
---------------------------------------
Witam,
teraz krótko: następny rozdział już za chwilę, muszę go jeszcze napisać XD

3 komentarze:

  1. No w końcu ... ;) :P Ja tu umieram z ciekawości , co będzie dalej! Ale wiem, że wena i czas żądzą się swoimi prawami - także rozumiem. Chcę więcej i więcej !!!!!!!!!!!!
    P.S jest trochę literówek.

    OdpowiedzUsuń
  2. Co do wyższego komentarza - raczej większych literówek nie ma (z wyjątkiem fragmentu: ,,- Wiesz - przerwałem mu . przez całe życie nasłuchałem się nieszczerych przeprosin, wytłumaczeń, które i tak były kłamstwem." - bo ta kropka i brak myślnika aż rażą ;;). Za to mogę spokojnie upewnić, że przed znakami interpunkcyjnymi nie stawia się spacji.
    Hej, hej, ale nie miał być krótki :// No dobra, jakoś wytrzymam.
    Ogólnie to napaliłaś mnie na seksy. Patrzę - o kurwa, pocałował go - koniec rozdziału. Pisz, proszę ;-;
    Szczerze mówiąc, trochę to dziwne, że Shiro tak szybko owinął sobie Naokiego wokół palca, ale wiem coś o tym ;//////; Mimo mojego wcześniejszego napalenia mam nadzieję, że za szybko nie pójdą ze sobą do łóżka, lub - co gorsza - nie wyznają sobie miłości. Ale nie wtrącam się w fabułę, co ma być - będzie.

    Weny, i pisz szybciutko ;^;
    Alice

    OdpowiedzUsuń