Skubany był szybki, trzeba było mu to przyznać. Gdy ja wystartowałem, on był już jakieś pół metra przede mną. Wyobrażałem sobie, jak po wyścigu uśmiecha się tryumfalnie i wytyka mnie palcami i mówi, że przegrałem, a on wygrał. Ostatnio coraz więcej osób mi to mówi, do cholery. Na przykład taka pewna blondynka, która... Dobra, nie. Nie mogę się jeszcze bardziej dołować, kurde. Muszę się skupić i go wyprzedzić, żeby nie miał okazji robić sobie ze mnie jaj. Tylko że jak mam się, kurwa, skupić, skoro wywija mi tym swoim seksownym tyłkiem przed nosem!
Przez deszcz jego koszulka przemokła, opinając jego i tak już napięte mięśnie. Podziwiałem je z zachwytem. Już nawet mogę przegrać, byleby tylko cały czas mieć taki widok przed sobą. Jednak przez moją nieuwagę wyjebałem się do jakiegoś błota. No po prostu zajebiście! To było, kurwa, przepiękne, Naoki. Jesteś jebanym geniuszem.
Szatyn zatrzymał się i odwrócił. Zmierzył mnie wzrokiem, najpierw zastanawiając się, jak ma zareagować, a potem po prostu wybuchł śmiechem. Zajebię go kiedyś!
- Może byś mi tak, kurwa, pomógł, a nie rżysz z cudzego nieszczęścia! - warknąłem, próbując się podnieść, ale za każdym razem rozjeżdżały mi się nogi powodując, że byłem jeszcze bardziej usyfiony.
- Ju-już, przepraszam - nadal się śmiał, otarł z oka łezkę rozbawienia i podszedł do mnie, łapiąc za moją wyciągniętą rękę. - Po prostu tak komicznie wyglądałeś... - zerknął na moją minę, po czym parsknął śmiechem.
- Możesz mi już oszczędzić upokorzenia. Wracam do domu, muszę wziąć prysznic. - i nie czekając na jego ruch poszedłem w kierunku mojego domu. Chłopak dobiegł do mnie, nadal szczerząc się jak pojebany.
- Oj, weź już się nie złość - zrobił oczy zbitego psiaka. - Było śmiesznie! - klepnął mnie po ramieniu. Westchnąłem, odwracając wzrok.
- Może dla ciebie - mruknąłem. Resztę drogi spędziliśmy w ciszy. Nadal padało, więc trochę błota zmyło się z mojego ciała, ale ubranie było całe ufajdane.
Gdy weszliśmy do domu wspiąłem się po schodach na górę, do mojej sypialni.
- Shiro, idź do mojego pokoju, zaraz przyniosę ci jakieś ręczniki. - skinął głową i za chwilę zniknął w pokoju. Podrapałem się po głowie i wszedłem do łazienki. Tam do mojego nosa dotarł zapach lawendy i jeszcze czegoś, zdaje mi się, że pomarańczy. Wziąłem pierwszy lepszy żel pod prysznic z półki, odkręciłem ciepłą wodę i za chwilę znalazłem się w środku kabiny. Jak się potem okazało, żel był cytrynowy. Zmyłem błoto z siebie i po chwili wyłączyłem wodę. Z szafki wygrzebałem jakiś ręcznik i obwinąłem go sobie w biodrach, po czym zacząłem szukać ubrań. Po kilku minutach poszukiwań mina mi zrzedła. W łazience nie miałem niczego, co mógłbym na siebie włożyć! Więc musiałem pójść do sypialni w samym ręczniku, z wilgotnymi włosami, gdzie siedział Shiro. To nie był najlepszy pomysł, ale nie miałem innej możliwości. Bo nie mogłem siedzieć całe wieki w łazience tylko dlatego, że Shiro może mnie poobmacywać! Chociaż... teraz sam tego chcę, więc może poobmacujemy się razem. Tylko to on ma zacząć, a ja będę zgrywać niewinną dziewicę, która... no dobra, nie ważne.
Wierząc w siebie i takie tam wyszedłem z pomieszczenia i hardym krokiem udałem się do sypialni. Pociągnąłem za klamkę, przed wejściem odetchnąłem i wparowałem do pomieszczenia. Szatyna zastałem, gdy opierał się o parapet i wyglądał przez okno, patrząc się na deszcz. Gdy usłyszał otwieranie drzwi odwrócił się zaciekawiony. Widząc mnie uchylił lekko usta i przeskakiwał wzrokiem od moich nóg, przez biodra, a kończąc na twarzy. Jednak za chwilę zamknął oczy i zacisnął dłonie w pięści.
- Wiesz, Naoki - zaczął spokojnym głosem. - Naprawdę się starałem. Uwierz mi, powstrzymywałem się przed dotknięciem ciebie. Widziałem, że nie masz na nic ochoty, i to chyba z powodu Yosuke. Ale teraz... - pokręcił głową. - Teraz to ty mnie prowokujesz. - spojrzał na mnie lubieżnie, po czym podszedł, oparł ręce na ścianie nad moją głową i z premedytacją wpił się w moje usta.
Nie miałem zamiaru przerywać, czy nawet protestować. Objąłem go za szyję i rozwarłem usta, a on od razu wtargnął swoim językiem do mojego wnętrza. Jego pocałunek był natarczywy, namiętny i jednocześnie taki... delikatny. Każdy jego dotyk palił, każdy jego pojedynczy całus sprawiał, że wariowałem. Zjechał wargami na moją szyję, zasysając się na skórze i robiąc mi malinki, a jego palce muskały moje sutki. Naprawdę wariowałem. A to wszystko była jego wina. Złapałem go za kucyka i ściągnąłem frotkę. Wplotłem dłonie w jego włosy i przyciągnąłem do pocałunku. No i moje zgrywanie niewinnej dziewicy poszło się pier... jeb... aa, nie ważne, wiecie o co mi chodzi.
Włożył mi kolano między nogi i docisnął.
- A-aach... Shi-Shiro... - to było jedyne, co potrafiłem powiedzieć. Tak naprawdę to mogłem tylko jęczeć. Czułem, jak szatyn się uśmiechnął, po czym przyssał się do sutka, pocałował brzuch i zjechał na ręcznik. Uklęknął i przejechał ręką po moim kroczu.
- Ktoś tu chyba bardzo oczekuje mojej uwagi, co?
- Mhmm... aaach! - wygiąłem się w łuk, kiedy chłopak jednym ruchem ściągnął ze mnie ręcznik i mój penis zanurzył się w jego ustach. Jego gorących, mokrych ustach, które zassały się na główce.
- Shi-shiro...! - wplotłem palce w jego włosy i nadałem jego poruszającej się głowie własne tempo. Ręką ścisnął lekko jądra, a ja otworzyłem usta w niemym krzyku. Doprowadzał mnie do szaleństwa.
- Shiro... jaaa... już... mmnn...! - wyjęczałem, ale chłopak nic sobie z tego nie robił, tylko sprawił, że doszedłem. Wstał i pocałował mnie. Poczułem smak własnej spermy - trochę słonawy z nutką kwaskowatości. Odkleił mnie od ściany i popchnął lekko na łóżko, po czym usiadł mi na biodrach.
- T-to nie fair, że ja jestem już nagi, a ty nadal w ubraniach - mruknąłem, próbując ściągnąć z niego nadal mokrą koszulkę. On tylko uniósł brwi z uśmiechem, po czym zdjął ją i zaczął ściągać spodnie. Przez napięte bokserki widziałem jego twardego penisa i aż mnie coś ścisnęło, żeby też go dotknąć. Chciałem usłyszeć u niego jęki rozkoszy. Chciałem, żeby też poczuł przyjemność. Wyciągnąłem rękę, by go dotknąć, ale zatrzymał mnie.
- Nie trzeba - zapewnił. - Zrekompensuję sobie to.
Zdjął bieliznę, po czym włożył palce do moich ust, z jednym poleceniem.
- Ssij.
Posłusznie zassałem się patrząc mu perwersyjnie w oczy, a za chwilę przyłożył jeden palec do mojego wejścia i zaczął je masować.
- Rozluźnij się - poradził, a ja posłuchałem. - To twój pierwszy raz, nie? - zapytał. Pokiwałem szybko głową, rumieniąc się trochę. To krępujące mówić takie rzeczy, ale no bez przesady, za chwilę będziemy ze sobą uprawiali seks! Tu chyba nie ma miejsca na kłopotanie się czymś takim! Ale gdzieś z tyłu mojego mózgu pojawiła się myśl, że musiał już wcześniej robił to z facetami, bo wie, jak ma się zachować. Poczułem się trochę zazdrosny, ale bezpodstawnie, nawet ja to wiedziałem.
Nagle jego palec we mnie wszedł. Zabolało, nawet bardzo, ale nie dałem tego po sobie poznać. Pragnąłem go. Pragnąłem go w sobie. Pragnąłem, żeby się ze mną połączył... Nawet, jeśli to były tylko durne dyrdymały, to czułem, że jeśli mnie wypełni, to w pewnym sensie będę należeć tylko do niego. Zachowałem się jak szalenie zakochana dziewczyna, ale po części tak się czułem. Bo byłem po uszy zakochany w Shiro. I nie było już dla mnie ratunku.
Gdy dołożył drugi palec, myślałem, że moja dupa zaraz wybuchnie.
- Jesteś... taki ciasny... - stęknął tylko. To tak... cholernie bolało. Nie chciałem mu tego pokazywać, ale niechciane łzy same pociekły po policzkach. Spojrzał na mnie z troską w oczach.
- Może... może my nie powinniśmy... - zawahał się i chciał cofnąć rękę, ale przeszkodziłem mu.
- Nie... wszystko jest okej... Chcę cię w sobie. Proszę - wyszeptałem. Jęknął, a potem włożył we mnie trzeci palec.
- Naoki... jeśli to boli, nie musisz się zmuszać - powiedział to z takim cierpieniem, jakby czuł to, co ja w tamtej chwili.
- Powiedziałem, że chcę cię w sobie. - warknąłem. Zamknął oczy i zaczął nimi poruszać, lecz tym razem posłuchał mnie i nie przerywał. Objąłem go za szyję i przylgnąłem do niego zaciskając zęby. Ja naprawdę tego chciałem. A ten cholerny ból we wszystkim przeszkadzał. Po około minucie powoli zacząłem się przyzwyczajać. Ale to były tylko palce. Więc jak bardzo będzie bolało z jego penisem?
- Shiro... już możesz... nie mogę dłużej czekać... - jęknąłem i przyciągnąłem go do pocałunku. Oddał go, ale niepewnie. Przyłożył swoją męskość do mojego wejścia. Cały czas się wahał.
- Naoki... - zaczął, ale mu przerwałem.
- Do jasnej cholery, powiedziałem ci coś! Chcę, żebyś mnie pieprzył - powiedziałem, całkiem poważnie. A on pchnął.
Krzyknąłem, a w moich oczach automatycznie pojawiły się łzy.
- Przepraszam, ale nie mogę już dłużej. - założył sobie moje nogi na ramionach i znów pchnął. Robił to coraz szybciej i mocniej. Sam się na niego nabijałem, jęcząc i wijąc się pod nim. Chyba krew leciała mi po pośladkach, ale mało mnie to obchodziło. Możliwe nawet, że byłem masochistą, ale to mi się podobało.
Aż nagle Shiro zrobił coś, co sprawiło, że poczułem ogromną przyjemność. Prawie krzyknąłem z rozkoszy.
- Shi-shiro...! Tak, ta...tam! - już nie zważałem po prostu na nic. Chciałem znów doświadczyć tego uczucia. Szatyn znów musnął ten punkt, a ja gwałtownie doszedłem.
- Naoki... ja zaraz... - stęknął, po czym moje wnętrze wypełniła sperma chłopaka. Zamknął oczy i trwał tak chwilę, po czym wysunął się. Bolało nawet bardziej, niż we mnie był. Zamknąłem odruchowo oczy i wtuliłem się w szatyna, który położył się obok i objął mnie w pasie.
- Przepraszam, Naoki - mruknął. Pogłaskałem go po głowie, a więcej już nie pamiętałem. Oczy same mi się zamykały, a potem otoczyła mnie już tylko ciemność i słodki zapach cytryny.
---------------------------------------
Witam :>
Zanim mnie znienawidzicie za to, że tak "skrzywdziłam" Naokiego, powiem, tyle: pierwsze razy nie muszą być idealne, prawda? :>
OFUUUUU
OdpowiedzUsuńGEEJEEEE
PEDAAAAŁY
Wiesz, że tak naprawdę nigdy nie lubiłam homoseksualistów? Serio, hejcę ich na równi z biseksualistami, Rosjanami i językiem francuskim.
Ale przeczytałam jakies opowiadanie yaoi i stwierdziłam, że lubię o tym czytać.
I cóż... właściwie to wątpię, aby jeden palec bolał. Chyba za bardzo chciałaś go skrzywdzić D: Ale właściwie ja na twoim miejscu też bym tak zrobiła. Lubię robić ofiary z bohaterów moich opowiadań. Smutne, że na końcu każdy się zabija ;-;
Weny,
Alice
Ktoś mi kiedyś powiedział - i ta osoba wie, że o niej mówię - że jestem masochistką. Lubię Naokiego, nawet bardzo, w końcu to moja postać. Po części utożsamiam się z nim, ale tak jest z każdą moją postacią, więc po namyśle to nie ma większego sensu.
UsuńNa początku chciałam zrobić tą scenę taką słodką, że wchodzi jak po maśle, są ochy i achy. Te się pojawiły, ale tak łatwo miało nie być. Oczywiście wiem, że mogłam trochę przesadzić, ale żeby mieć łatwiej, trzeba się wycierpieć, nieprawdaż? :D
No i widzę, że w miarę swoich możliwości starasz się komentować każdy rozdział, za co szczerze Ci dziękuję. Pewnie o tym wiesz, ale to dużo znaczy ^^
Podsumowując - Naoki też jest poniekąd masochistą ^^