wtorek, 12 maja 2015

Drugie Wcielenie - Rozdział II

Halo alo!
Tak, wiem, dodaję rozdziały nieregularnie. Tak, wiem, jestem gupia ;_; Ale no cóż, takie życie, trolololo. Obiecuję, że raz na tydzień coś się tu pojawi;_;
 

   Jak na tą porę dnia mały bar w centrum miasta był kompletnie pusty. Normalnie właściciel nie mógł się odpędzić od klientów, ale dzisiaj było inaczej. Na ulicach nie było ani jednej żywej duszy. Wszystko było takie... ciche. A to dlatego, że cały kontynent azjatycki nawiedziła fala ogromnych upałów. W cieniu ponad 40 stopni, a w słońcu jeszcze więcej. Ludzie zazwyczaj zbierali się przy publicznych fontannach, gdzie można było łatwo i tanio się ochłodzić. Do czasu aż nie wyłączyli wody w kilku dzielnicach Tokio. Tylko niektóre lokale miały własne zbiorniki lub małe studnie. A właśnie w tym małym barze w centrum taki zbiornik był. Tylko ludzie byli zbyt leniwi, by tam przyjść. A jako że właścicielowi nie chciało się wydawać pieniędzy na pracowników, to pracował tam sam. I musiał się kisić w fartuchu w kuchni. I nie mógł po prostu zamknąć sklepu jak cala dzielnica, bo "ktoś mógł przyjść". No i przyszedł.
   Chłopak miał przydługie czarne włosy i przepiękne czekoladowe oczy. Nie podszedł od razu do kasy tylko usiadł w najbardziej oddalonym kącie. Z torby, którą miał przy sobie, wyciągnął jakąś książkę i zaczął czytać. I tak minęło dziesięć minut. Mężczyźnie zaczynało to grać na nerwy. Nic nie zamawiał, a korzystał z tego, że wewnątrz nie było tak gorąco.
   - Ekhem, ekhem! - chłopak poderwał głowę i spojrzał w jego stronę. - Młody, kupujesz coś? Jeśli nie, to wypad! - warknął.
   - Przepraszam, ale czekam na kolegę. Jak on przyjdzie to z pewnością coś zamówię, proszę się nie martwić - uśmiechnął się promiennie, ukazując aż zbyt idealne białe zęby.
   - Dobra, dobra... - mruknął sprzedawca i odwrócił się do niego plecami.
   I tak minął kwadrans, kiedy  do baru wpadł następny klient, także chłopak. Miał długie, związane w koński ogon włosy o kolorze czystego błękitu. Rozbiegane złote oczy rozglądały się uważnie po pomieszczeniu. Gdy zobaczył swojego przyjaciela odetchnął z ulgą i zdjął z uszu różowe słuchawki. Z uśmiechem na ustach podszedł do stolika.
   - Siemano, Seiryo! Sorry za spóźnienie, ale paczka przyszła i musiałem ją odebrać. Patrz jakie cudo! - pisnął, po czym wyciągnął z torby obszerną, biało - niebieską bluzę z żółtymi wstawkami i wizerunkiem hamburgera na prawym ramieniu. Przytulił ją jakby to była jego wymarzona dziewczyna, której swoją drogą nie miał, aż w końcu usiadł. - No więc, co tam u ciebie?
Brunet podniósł głowę znad książki i także się lekko uśmiechnął.
   - Znów zmieniłeś kontakty? Już przyzwyczaiłem się do tamtych fioletowych. Tak samo jak do fioletowych włosów. A chciałbym zauważyć, że to było niespełna dwa dni temu, Kyoshi.
   - Nie czepiaj się. Te mi się bardziej podobają - pokazał przyjacielowi język. - A tak naprawdę to o czym chciałeś pogadać?
   - O tych dziwnych snach. Powtarzają się. Znów.
   - Wiesz, to trochę dziwne. To już trwa prawie dwa tygodnie. Nadal jest w nich ta sama treść?
   - Tak jakby. Idę tym samym szkolnym korytarzem, a wokół mnie jak spod ziemi wyrastają różne postaci, których kompletnie nie kojarzę. Tyle że teraz... teraz coś jest inaczej. W końcu dochodzę na koniec tego korytarza, gdzie ktoś się pojawia. I nie mam bladego pojęcia czemu, ale chyba... chyba coś do niego czuję. Zawsze gdy go widzę robi mi się tak cieplej na sercu i mam ochotę go przytulić. Ale gdy się zbliżam, wszystko znika, a ja się budzę - wzdrygnął się na zamglone wspomnienie. Brunet podczas swoich snów próbował się powstrzymywać od podchodzenia do tajemniczej osoby, ale pragnienie było zbyt silne i w końcu budził się zlany potem bez jakichkolwiek informacji. Czuł, że on jest gdzieś blisko, że go zna, że już kiedyś go widział. - Już sam nie wiem co robić. Przez to cały czas jestem niewyspany. Nie mam już siły na to wszystko - przetarł twarz rękoma.
   - Nie ma się co zamartwiać, stary. A teraz zamówmy coś, jestem strasznie głodny - oblizał się, po czym podniósł się gwałtownie z krzesła i pobiegł do kasy. A właściciel przyjął jego zamówienie z niemałym entuzjazmem.
   Dania gotowe były gotowe dopiero po dziesięciu minutach. Co i tak było niezłym wynikiem zważywszy na to, że właściciel był straszliwym leniem. Zamówili sobie po ramenie, błękitnowłosy onigiri a brunet tempurę. Jedli w ciszy, kiedy duży, wyglądający jak cegła telefon zadzwonił piskliwym dzwonkiem. Brunet westchnął.
   - Odbierz. Nie zniosę dłużej tego cholernego dźwięku.
   - Dzięki! Jesteś najlepszy! - krzyknął wstając i wybiegając na zewnątrz. Po chwili wrócił, nadal trzymając komórkę przy uchu. - Wybacz, Teiko zemdlała i mama panikuje. Co jest z tymi kobietami... No nic, w każdym razie będę się zbierał. Do zobaczenia i w ogóle. Możesz zjeść moje onigiri! - rzucił jeszcze i wybiegł, zostawiając bruneta sam na sam ze swoimi myślami.
***
   - Młody, zamykam już. Fajnie by było, gdybyś zdecydował się wyjść, wiesz?
Mężczyźnie odpowiedziała cisza. Spojrzał w kierunku stolika chłopaka. Zza kanapy dostrzegł czarną czuprynę, więc pewnie spał. Podszedł do niego i spojrzał na jego twarz pogrążoną we śnie. Może nie powinienem go budzić... Wygląda tak uroczo... Chwila! Urocza to może być dziewczyna, nie facet. A on ma pewnie z osiemnaście lat. Ale ten spokój na jego twarzy...  Nagle Seiryo poruszył się niespokojnie. Może go obudziłem? - zaniepokoił się kucharz.
   - Rin... Rinka...ashi... zo... zostań... - zaczął mamrotać, a potem niespodziewanie otworzył oczy. Rozglądał się przez chwilę nerwowo, po czym spojrzał na stojącą przed nim postać.
   - Ach! C-co się stało? Zasnąłem? Ale ze mnie idiota! Przepraszam za kłopot...
   - Nie martw się - przerwał mu. - I tak dopiero miałem zamykać, nic się nie stało. A teraz zmiataj do domu, bo rodzice będą się niepokoić. - ponaglił go. Brunet szybko podziękował i wybiegł. Na dworze zrobiło się chłodniej, ale tylko odrobinę. Chociaż było już grubo po siódmej, upał był taki jakby słońce w ogóle nie zachodziło. Seiryo spojrzał w niebo. Mam nadzieję, że może w nocy spadnie deszcz. Mam dość tego gorąca. Ach... Mam ochotę na loda. No więc postanowił wstąpić do pierwszego lepszego i, co najważniejsze, otwartego sklepu i kupić pożądaną rzecz.
   Było to jedno z nielicznych miejsc, gdzie była wentylacja. Może i nie było tam jakichś wybitnych produktów, ale zawsze to coś. Chłopak skierował się do lodówki, a wybranie loda nie zajęło mu zbyt dużo czasu. Podszedł do kasjera i spojrzał na jego twarz. Zdążył tylko uchwycić niebieskie oczy i nastroszone czerwone włosy. A potem zemdlał.

7 komentarzy:

  1. AAA RINKASHI I NIE WMÓWISZ MI, ŻE JEST INACZEJ. A tak w ogóle to pamiętasz jak wpadłaś na pewien pomysł? Ja go teraz zrealizuję ^^
    "Normalnie właściciel nie mógł się odpędzić od klientów" przypomniała mi się pewna reklama 'm&m - mają wzięcie' nie wiem, nie pytaj...
    "Tylko niektóre lokale miały własne zbiorniki lub małe studnie." okurde, nawet ty z tego lałaś, no wyobraź sobie taką studnie na środku restauracji, to by śmiesznie wyglądało
    "A właśnie w tym małym barze w centrum taki zbiornik był. Tylko ludzie byli zbyt leniwi, by tam przyjść." aż sobie przypominam mojego sylwestra - zbyt leniwa, żeby zrobić sobie zupkę chińską...
    "A jako że właścicielowi nie chciało się wydawać pieniędzy na pracowników, to pracował tam sam." to w pewnym sensie współczuję mu, że nie mógł się odpędzić od klientów (bo miał wzięcie, nie nic)
    "I musiał się kisić w fartuchu w kuchni." mając mój mózg, to to wygrało. Wyobraziłam sobie stojącego bokiem tego dziadka z Anteiku w fartuchu, a że się mówi, że faceci mają fetysz do kobiet w samych fartuchach, to on też był w samym fartuchu. Mózgu, idź być mózgiem gdzie indziej.
    "Chłopak miał przydługie czarne włosy i przepiękne czekoladowe oczy." no że mu się te oczy w tym upale nie rozpuściły
    "usiadł w najbardziej oddalonym kącie. Z torby, którą miał przy sobie, wyciągnął jakąś książkę i zaczął czytać." Kaneki? Czyżby?
    "- Ekhem, ekhem!" jeżeli ten przefantastyczny film, który przed chwilą obejrzałeś... No jakoś tak podobne :3
    "Gdy zobaczył swojego przyjaciela odetchnął z ulgą i zdjął z uszu różowe słuchawki. Z uśmiechem na ustach podszedł do stolika." a to jest Hide. Tokyo Ghoul, Tokyo Ghoul everywhere
    "Patrz jakie cudo! - pisnął, po czym wyciągnął z torby [...] bluzę [...]. Przytulił ją jakby to była jego wymarzona dziewczyna, której swoją drogą nie miał" jak ja już będę miała swoją, to też będę tak reagować za każdym razem gdy tylko ją zobaczę, tyle, że w moim wypadku to będzie Levi, oczywiście tylko jeśli w końcu ją zamówię ;-;
    "- Znów zmieniłeś kontakty? Już przyzwyczaiłem się do tamtych fioletowych. Tak samo jak do fioletowych włosów." fioletowy ssie
    "Nadal jest w nich ta sama treść?" słowo 'treść' źle brzmi ( ͡° ͜ʖ ͡°)
    "W końcu dochodzę na koniec tego korytarza" to chyba źle o mnie świadczy, ale przeczytałam 'w końcu dochodzę na końcu korytarza'
    "Dania gotowe były gotowe dopiero po dziesięciu minutach. Co i tak było niezłym wynikiem zważywszy na to, że właściciel był straszliwym leniem." to jak on normalnie nie mógł się odpędzać od klientów? Ja bym nie przychodziła w miejsce gdzie właściciel jest leniem (no chyba, ze jednak sprawdza się moja teoria) no nierozumię ;-;
    "Wybacz, Teiko zemdlała i mama panikuje." Teiko hihihi
    "Co jest z tymi kobietami..." Panowie, rośnie nowy gej. Cieszmy się i radujmy się (w nim, oto jest dzień, oto jest dzień, który dał nam Pan, który dał nam Pan)
    "Możesz zjeść moje onigiri! - rzucił jeszcze i wybiegł" czyżby nie zapłacił? Niegrzeczny, już go lubię :3
    "zostawiając bruneta sam na sam ze swoimi myślami." i rachunkiem
    "Wygląda tak uroczo... " Geje, geje wszędzie
    "Mam ochotę na loda." każdy facet ją ma ( ͡° ͜ʖ ͡°)
    "A potem zemdlał." dwa omdlenia w jednym rozdziale, jedziesz po całości
    Ogólnie to 'Seiryo' kojarzy mi się z Seirin. Czyli, w skrócie mówiąc, jest to Tokyo Ghoul połączony z Dramatical Murders i Kuroko no Basket, ahh ty świrku wariatku. Prawdę mówiąc to strasznie podoba mi się nie dość, że fabuła, to jeszcze motyw narracji trzecioosobowej w takim opowiadaniu.
    Żądam abyś najpierw skończyła to, a dopiero później wznowiła historię Naokiego (i Shira, Shiro? Coś takiego)
    Musiałam skrócić komentarz, żeby zmieścić w ograniczeniu znaków :3 (mam ich 3742, bo więcej nie chciało przyjąć, a miałabym nawet więcej niż 4096 ;-;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oni kłamią pisząc, że limit to 4096, bo 4086 nie chciało mi dodać >.<

      Usuń
    2. Yyy... Szczerze mówiąc nie spodziewałam się, że cokolwiek u mnie skomentujesz xD Nie pojawiła mi się nawet informacja na gmailu, gmail ze mną nie współpracuje ;-;
      Nawet sobie nie wyobrażasz, jak lałam czytając to. Nie, czekaj, jednak sobie pewnie wyobrazisz XDDD
      Ogólnie to czytałam to w nocy i trudno było się śmiać tak, żeby nikogo nie obudzić, no ale.
      Jak dla mnie to możesz częściej takie komentarze pisać, przeczytam wszystko :v No chyba, że to było jednorazowe, to już trochę słabo ;-;
      No a co do tych ograniczeń znaków, to mogłaś nie skracać tylko napisać drugą część w odpowiedzi :33

      Usuń
    3. Dokańczanie w drugim komentarzu jest chujowe lolol Ale będę Ci wszystko tak komentować :333

      Usuń
  2. ^Jezusie, tak mi teraz głupio, że nie umiem pisać takich komentarzy X"DD
    No więc. Najpierw planowałam Cię zlać za to, że nie dodawałaś rozdziału, jednak potem przypomniało mi się, że to już "ten czas" - czyli gdy autorki uświadamiają sobie, że brakuje im weny i chęci na pisanie czegokolwiek ;--; Jak usuniesz tego bloga bo "nie będziesz miała pomysłu" to znajdę i zgwałcę D:
    A co do rozdziału (coraz częściej używam tego stwierdzenia ;-;) - za krótki przede wszystkim ;_; Fabuła sama w sobie 12/10, jeszcze tylko jakoś ładnie wykreuj tych bohaterów i będzie cud, miód i ciasteczko ;-; (tak, mam chcicę na ciacho). Ogólnie humor znowu beznadziejny miałam, płakłam trochę (,,nareszcie temu kamieniowi udało się okazać jakiekolwiek uczucia" ~pani matka rodzicielka), weszłam na bloggera i miałam zaciesz na ryju ;-; Dziękuję ;-;

    Weny,
    #Nadal_Głodna_Alice

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie martw się, bloga nie mam zamiaru usuwać, mam multum wątków do Naokiego i Shiro, no i zaczynam pisać następne, króciutkie opowiadanie SasuNaru. Drugiego Wcielenia też nie mam zamiaru jakoś tak długo ciągnąć, bo ma określoną fabułę i koniec. Do 15 rozdziałów max.
      Ale nawet nie wiesz, jak bardzo cieszy mi się ryj jak czytam takie komentarze :33

      Usuń
  3. "Miał długie, związane w koński ogon włosy o kolorze czystego błękitu. Rozbiegane złote oczy rozglądały się uważnie po pomieszczeniu. Gdy zobaczył swojego przyjaciela odetchnął z ulgą i zdjął z uszu różowe słuchawki."
    Automatycznie wyobraziłam sobie Aobę ;-; XD
    A rozdział ogółem super *-*

    OdpowiedzUsuń