Będąc pod domem Yosuke zorientowałem się, że on poszedł do szkoły, a ja nie, bo jestem pierdolonym leniem i sobie odpuściłem. No to teraz będę płacić za swoją głupotę i poczekam na niego jakieś... Tak. Cztery godziny. Beznadzieja. No, ale czego nie robi się dla przyjaciół, prawda?
***
- N-Naoki? Co ty tu robisz?Te cztery godziny wcześniej, kiedy blondyna nie było, nie chciałem wracać od razu do domu. Wtedy musiałbym skonfrontować się z Shiro, który najprawdopodobniej oczekiwałby wyjaśnień dlaczego go tam zostawiłem. Teraz pewnie się o mnie martwił, ale równie dobrze mógł pójść do swojego domu... Który swoją drogą jest obok, więc jednak został u mnie. Może chciał mi dać sobie to wszystko przemyśleć. Bo wątpię, że wiedział, o co dokładnie mi w tamtej chwili chodziło.
Dlatego usiadłem sobie pod ścianą i czekałem, aż blondyn wróci. A teraz nad sobą widziałem zaskoczoną i lekko przerażoną twarz blondyna. Pewnie bał się, że przyszedłem do niego tylko po to, by powiedzieć mu, że nie chcę go więcej widzieć. Ale równoznaczne z taką odpowiedzią byłoby unikanie go.
- W-Wejdź, proszę. - chłopak podał mi rękę, a ja skorzystałem i wstałem. Czułem, jak dłonie mu się trzęsą. Naprawdę się denerwował, ale mogę zrozumieć, dlaczego. Aczkolwiek nie miałem miny, jakbym miał go zabić. Chyba. - Chcesz herbaty czy coś?
Pokiwałem głową. Zaprowadził mnie do salonu, a sam poszedł do kuchni. Czekałem jakieś dziesięć minut, aż w końcu chłopak podszedł do mnie i podał kubek. Między nami panowała bardzo napięta atmosfera. On uporczywie unikał patrzenia mi w oczy.
- Yosuke... - zacząłem, ale blondyn mi przerwał.
- Po prostu zrób to szybko. - potrząsnął głową i zamknął oczy.
- C-co? - zapytałem zdezorientowany. Czyli... naprawdę myślał, że chcę urwać z nim kontakt?
- Bo ty... nie chcesz mnie już znać, prawda? - głos mu zadrżał, słyszałem w nim lekką panikę.
- Nie... Skąd ci to w ogóle do głowy przyszło?
- Po prostu ja się bałem, że ty mnie odrzucisz i... - zaszlochał. Rzeczywiście to przeżywał. A ja, odruchowo, chciałem go przytulić. Rany, teraz każdego chcę przytulać.
- Hej, to nie tak. Nie dałeś mi wtedy nawet czasu na odpowiedź, tylko wybiegłeś! Chciałem cię zatrzymać, ale...
- Ale...? - uniósł brwi. Rany, ten też oczekuje odpowiedzi, chociaż to ja powinienem je dostać. No ale cóż, niech będzie.
- Ale byłem zbyt zszokowany, żeby nawet zareagować! - wykrzyknąłem. - Wiesz, nie na co dzień dowiadujesz się, że twój najlepszy przyjaciel cię kocha! Dlaczego to zrobiłeś? - ostatnie zdanie wyszeptałem.
- Wytłumaczyłem ci to wtedy. Nie miałem zamiaru siedzieć i czekać, aż ty i Shiro wyznacie sobie miłość! Wyobraź sobie, jak to musiało wyglądać. Widzisz typa na basenie, dwa dni później gracie w jakieś różne dziwne miłosne podchody, teraz siedzi u ciebie w domu i...
- Skąd wiesz, że siedzi u mnie w domu? - przerwałem mu.
- Mam swoje sposoby - warknął. - Jak miałem nie zareagować! Gdyby jeszcze cię skrzywdził... Znam go dłużej niż ty i wiedz, że on robi jakieś szemrane interesy. Nie ufam mu. - urwał, po czym spojrzał na mnie z bólem w oczach. - Ja po prostu się o ciebie martwię, Naoki...
Nie odpowiedziałem. Nie wiedziałem co mam mu teraz powiedzieć, chociaż miałem na przemyślenie tego cztery godziny i trochę. Brawo, Naoki.
- Więc... Co teraz z tym zrobimy? - zapytał niepewnie po kilku minutach ciszy. - Nie oczekuję od ciebie, żebyś mnie od razu pokochał, ale... - powiedział to, naciskając na słowa od razu. Wystraszyłem się. Tak jakby chciał mnie zmusić do... Nie, nie zrobi tego.
- Yosuke, proszę, dopiero poukładałem sobie uczucia. Nie chcę znów mieć jakichkolwiek przeszkód w życiu. - pokręciłem głową.
- Moja miłość do ciebie nie jest żadną przeszkodą. To po prostu... urozmaicenie.
- Ładnie powiedziane, ale to tak nie działa. Nie można kochać w ten sposób dwóch osób.
- Można.
- A ty niby skąd wiesz?
- Nieważne. Po prostu wiem, że tak się da.
- Yosuke. Ja cię kocham. - jęknąłem. - Ale jak brata. I nic więcej.
- Czyli co? Zostajemy przyjaciółmi? - uśmiechnął się zrezygnowany.
- Na to wychodzi. Przykro mi.
- Nie, spoko. To mi starczy.
Bałem się, że powie jeszcze na razie. Tego bym nie zniósł.
Resztę mojego pobytu tam spędziliśmy na zwykłym gadaniu. Yosuke zmusił mnie, żebym wziął od niego notatki z dzisiejszych lekcji. Chcąc nie chcąc musiałem. Jego dar przekonywania jest przydatny, ale tylko w momentach, kiedy nie używa tego na tobie. Wtedy jest wkurwiające. Wiesz, że możesz się postawić, ale tego nie chcesz. Ech, jak żyć.
Po kilku godzinach, z reklamówką wypełnioną różnymi papierami, postanowiłem pójść do domu. Miałem nadzieję, że Shiro już sobie poszedł, ale mieszkał obok blondyna. Więc może lepiej, żeby u mnie został. Ale wtedy będzie chciał wyjaśnień. I co ja mu powiem, że "Wyszedłem, zostawiając cię samego tylko po to, żeby pogodzić się z Yosuke"? Chociaż, to brzmi logicznie. Nieważne.
Miałem już otwierać drzwi, kiedy Yosuke złapał mnie za rękę. Odwróciłem się do niego zdziwiony.
- Co jest?
- Pocałuj mnie. - powiedział hardo.
Zatkało mnie.
- S-słucham!?
- Pocałuj mnie - powtórzył. - Udowodnij mi, że chcesz być moim przyjacielem. Przez pocałunek. - zbliżył się na niebezpieczną odległość, a ja przełknąłem ślinę. Miałem coraz mniej czasu na podjęcie decyzji, zbliżał się coraz bardziej. Blondyn jest dla mnie jak brat, nikt więcej. Dobrze o tym wie, więc czemu prosi o takie rzeczy?! Ale jeśli tego nie zrobię, tym razem to on może się ode mnie odwrócić. A nie chciałem go stracić.
Co ja mam, kurwa, teraz zrobić?