wtorek, 2 czerwca 2015

Trener - Rozdział XIV

   Gdy się obudziłem, jego już nie było. Nie potrafiłem nawet wstać z łóżka czy po prostu usiąść - to drugie dlatego, że dupa bolała mnie niemiłosiernie. Nie zostawił nawet jebanej karteczki na poduszce. Żadnego znaku, że tu był. Po prostu, kurwa, nic.
   Przesadzam, wiem. Spotkam się z nim w szkole. Na treningu, na który dzisiaj przyjdzie. Mógłbym też pójść do Yosuke, żeby pod tym pretekstem go odwiedzić. Ale nie, nie zrobiłbym czegoś takiego. To by było totalne skurwysyństwo. A ja podobno skurwysynem nie jestem. 
   Leżałem na brzuchu, mając twarz w poduszce. Chciało mi się płakać, więc pomyślałem, że mam na to okazję. Byłem już temu bardzo bliski, kiedy nagle drzwi powoli zaczęły się otwierać, a we mnie zatliła się iskierka nadziei. Do pokoju wszedł Shiro, a ja odetchnąłem z ulgą, w sercu krzycząc z radości. Jednak mnie nie zostawił. Szczerze mówiąc, wczoraj przygotowywałem się na to, że rano mnie opuści i zostanę sam. Wtedy też wyolbrzymiałem. Ale on został. I to mnie najbardziej cieszyło.
   Chłopak miał na sobie spodnie, był bez koszulki, na na szyi miał zawieszony ręcznik. Jego włosy były rozpuszczone i lekko wilgotne. Gdy zobaczył, że mam otwarte oczy uśmiechnął się.
   - Wstałeś już? - podszedł i usiadł na skraju łóżka. Ręką poczochrał moje włosy.
   - Jak widać - burknąłem. Obróciłem się na plecy i spróbowałem usiąść, ale tą czynność uniemożliwił mi ostry ból w dolnych partiach ciała. Skrzywiłem się i dałem za wygraną. Pewnie siedzieć nie będę mógł przez co najmniej tydzień.
   Widząc moje zmagania Shiro chyba zlitował się nade mną, bo bez słowa wziął mnie na ręce.
   - C-co ty robisz?! - zawołałem zdezorientowany, odruchowo łapiąc się jego szyi.
   - Nie widać? Idziemy do łazienki. - odpowiedział hardo.
   - Ale po co? 
   - Trzeba cię umyć. - szepnął. Nagle zdałem sobie sprawę, że jego sperma i zaschnięta krew nadal we mnie była. Na moich policzkach pojawił się rumieniec gdy domyśliłem się, jak ma zamiar ją stamtąd wydostać.
   Wanna była już napełniona po brzegi, a przez pianę w ogóle nie było widać wody. Musiał to wszystko przygotować wcześniej, postarał się chłopak. Postawił mnie na posadzce, a sam zaczął ściągać spodnie i bokserki. Wskoczył do wody, po czym wygodnie się usadawiając wystawił rękę.
   - Wskakuj. - powiedział tylko, a ja ująłem jego dłoń i za chwilę siedziałem oparty plecami o jego tors. To było takie przyjemne uczucie. Jakbyśmy liczyli się tylko my, tylko tamta chwila. Mógłbym mieć takie kąpiele codziennie, jeśli tylko byłyby one z Shiro. Jego klatka piersiowa była bardzo miękka i przyjemna w dotyku, czego szczerze mówiąc, się nie spodziewałem. Myślałem raczej, że będzie twarda ze względu na mięśnie. Ciało szatyna było też delikatnie opalone, co nie kontrastowało z jego brązowymi włosami. Nie to co ja, z tą chorobliwie bladą skórą i czarnymi włosami. I nie, nie mam kompleksów.
    - Gotowy? - jego pytanie wyrwało mnie z zamyślenia. 
   - T-tak. - zacisnąłem powieki, gdy chłopak włożył we mnie palec i zaczął poruszać. Co najdziwniejsze, tym razem nie bolało tak bardzo. Co prawda miałem tam coś naderwanego, ale było tak źle. Spodziewałem się czegoś... innego. 
   - Wszystko w porządku? - zapytał z troską w głosie, a ja pokiwałem głową. Sprawiało mi to przyjemność, jakiej nie czułem wczoraj. A to były tylko palce. Zerknąłem na wodę, która między moimi nogami zabarwiła się lekko na czerwono. Aż poczułem, jak coś twardego uwiera mnie w plecy. Cholera jasna!
   - Shiro?
   - T-tak? - zapytał niepewnie. Chyba już wiedział, o co mi chodzi.
   - Czy właśnie ci stanął?
   - J-ja nie... Bo ty... Przepraszam. - mruknął tylko. A więc powstrzymywał się, chociaż mogłem to wywnioskować po jego wczorajszym zachowaniu. Zaśmiałem się.
   - T-to nie jest śmieszne, Naoki - mruknął.
   - Nie musisz przepraszać. Ale sam się tym zajmiesz, bo ja nie mam na nic siły i mnie dupa boli. - poskarżyłem się.
   - Hej, nie miej do mnie pretensji, to ty chciałeś, żebym cię wypieprzył. Poza tym pamiętasz, że nadal mamy iść do szkoły?
   - Nie niszcz takiej chwili, kurde. - mruknąłem i pogrążyliśmy się w ciszy. Szatyn smyrał mnie po ramionach, co było bardzo przyjemnym uczuciem
 Nagle do mojej głowy przyszła myśl, która nurtowała mnie od dłuższego czasu, a kompletnie o niej zapomniałem.
   - Shiro?
   - Hmm?
   - Czemu nazywasz się Mitsuo? 
   - Że co proszę?
   - No czemu podałeś moim rodzicom, że nazywasz się Kobayashi Mitsuo, skoro mi powiedziałeś, że nazywasz się Watanabe Shiro?
   - Nie przypominam sobie, żebym mówił ci coś takiego - stwierdził. No tak. To Yosuke mi o tym powiedział. Na basenie. I na imprezie. Teraz te wspomnienia wydają się takie odległe, jakby to wydarzyło się wieki temu, a tak naprawdę minęły trzy dni.
   - Nie zmieniaj tematu. Wytłumaczysz mi to? 
   - To... długa historia...
   - Mamy dużo czasu. - zauważyłem. Prawie usłyszałem jego jęk bezradności, po czym zaczął:
   - Po prostu... tak było bezpieczniej.
   - To tyle? Żadnej historii rodem ze szpiegowskich filmów? Nah, myślałem, że jesteś super tajnym agentem do zadań specjalnych, a tu dupa. To chociaż jakaś dramatyczna historia? Nic? - zapytałem z nadzieją. 
   - Nic. Przykro mi, że niszczę twoje dziecięce marzenia o gorącym romansie ze szpiegiem. Ale wtedy chyba jeszcze nie wiedziałeś, że jesteś gejem. - rzekł, powstrzymując się od śmiechu. Przewróciłem oczami.
   - Dobra, nie było tematu. Poleżmy tutaj jeszcze chwilę, jest tak przyjemnie. 
   - Okej.
   I znów pogrążyliśmy się w ciszy, którą przerywał tylko świergot ptaków za oknem. Dopiero w tamtej chwili zauważyłem, że tam jest w ogóle okno - wczoraj moje myśli były zajęte... czymś innym. Dzięki niemu w pomieszczeniu było bardzo jasno. Na dodatek łazienka wychodziła na wschód, więc codziennie mogłem mieć takie nieziemskie widoki. Bo to wyglądało naprawdę przepięknie.
   Nagle uderzyła mnie pewna myśl. Jak teraz będziemy się zachowywać? Parą nie jesteśmy, a przynajmniej tak mi się zdaje. Znowuż przyjaciółmi tym bardziej już nie będziemy. Jak mam to odbierać? Shiro nie powiedział mi jeszcze, że mnie kocha, więc nie mogę mieć pewności, że mnie nie zostawi, lecz jego dzisiejsza troska o mnie chyba mówi sama za siebie. Co nie zmienia faktu, że mógł tylko udawać, żeby mnie zaliczyć. Co jest oczywiście mało prawdopodobne, ale wszystko się może zdarzyć. Cóż, jeśli na serio ma mnie zostawić, to mam tylko nadzieję, że nie zrobi tego zbyt szybko. Bo naprawdę jest mi z nim dobrze.
   - Naoki... - szepnął mi do ucha, aż się wzdrygnąłem. Jego głos sprawiał, że mam dreszcze. - Możemy już wyjść? Jestem trochę głodny... - jego wargi powędrowały na moją szyję, a rękami jeździł po torsie. 
   - J-jasne, przygotuję nam coś. - podniosłem się na rękach, kiedy on przyciągnął mnie do siebie. 
   - Chodziło mi bardziej o ciebie... - no i już zrozumiałem. On jest niemożliwy. I znów ma chcicę. Nie lubię, jak ma chcicę. Taa, mogłem to powiedzieć wczoraj... nieważne. 
   - Shiro, mówiłem już, że dupa mnie boli, musisz sam się sobą zająć. - burknąłem. On odwrócił mnie tak, że teraz siedziałem twarzą do niego. Podniecił się, wkładając we mnie palce. Pięknie.
   - Jesteś okrutny - jęknął, a w oczach miał błaganie. - To chociaż ustami...? - zrobił minę zbitego psiaka, a mi zrobiło się cieplej na sercu. Westchnąłem.
   - Dobra. Ale ostrzegam, że nie jestem w tym zbyt dobry, pierwszy raz komuś obciągam. - usadowiłem się wygodnie między jego nogami, złapałem nabrzmiałe przyrodzenie chłopaka i dotknąłem go językiem. Nie było tak źle. Objąłem wargami główkę, a Shiro aż jęknął. Uśmiechnąłem się i spojrzałem na jego twarz. I aż mnie zamurowało, bo nie widziałem u niego takiego wyrazu nawet wczoraj, a wtedy chyba odczuwał dużą przyjemność. Policzki miał zaróżowione, usta lekko rozchylone, a w oczach czaiło się pożądanie. Faktycznie powstrzymywał się, żeby mnie nie skrzywdzić. To było urocze. Dlatego postanowiłem dać mu jak największą rozkosz, jaką tylko mogę mu dać. Tak mogłem się odpłacić za to, że nadal przy mnie jest. Ale gdzieś w najdalszych zakątkach mojej głowy pojawiło się jedno, z pozoru nieważne pytanie:
   Co mam robić w sprawie Yosuke?

1 komentarz:

  1. CHOLERCIA JASNA, CHCĘ JUŻ BLONDYNKĘ!
    Ale na szczęście napisałaś mi, że w następnym rozdziale już będzie :>>
    Nie jestem w stanie napisać jakiegoś fajnego komentarza, bo jednak ci lekarze to mądrzy są i zauważyli, że chora jestem.
    Nie napisze też nic długiego, bo nie chce mi się tego znowu czytać lel
    Jakby był tu Yosuke to chętnie czytałabym to po kilka razy dziennie, póki nie byłoby nowego rozdziału.
    Dalej jestem za Naoki x Yosuke...
    Jak już będą między nimi seksy, to YosUKE, ma być seme kurde >.<
    Ale i wiem, że tych seksów nie będzie...
    I ubolewam nad tym motzno.
    Chociaż mam jednak takie wrażenie, że Naoki nie zasługuje na Yosuke...
    Nie wiem, jakoś takoś, kurczaczki w kubełku no :<<
    Brat mi kupił miodelkę, a sam nie ma co jeść XD
    wtf brat
    Także tego... ja kończę. Do jutra/dzisiaj i papa :<<
    (Dawaj tę blondynkę)
    (DAWAJ)
    (Chcę mieć to przedpremierowo!)

    OdpowiedzUsuń